Nowy numer 48/2020 Archiwum

#RuszSięOddajKrew

- Kiedyś nasi ojcowie przelewali krew za naszą wolność, dzisiaj my możemy ją "przelać", aby Ci wszyscy, którzy walczą na „pandemicznej wojnie”, mieli amunicję do tej walki - zachęca Paweł Konsur z Zielonej Góry.

Paweł Konsur z Zielonej Góry (Zawada) pierwszy raz oddał krew w 1997 roku. Na kolejny raz czekał jakieś dwa lata. – A później poszło w miarę systematycznie, czyli jakieś 3-4 razy do roku – wyjaśnia Paweł.

– Zazwyczaj była to krew, ale też zdarzyło się też oddać płytki „na cito” z powodu operacji potrzebującej osoby. Najpierw telefon i pytanie: „Czy Pan może?”, a później w te pędy do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Zielonej Górze i sprawdzenie, czy mam wystarczającą ilość płytek. W między czasie "pękło" 6, później 12, a wreszcie 18 litrów krwi. Dzisiaj mam na liczniku prawie 28 litrów, ale to nie powód do chwały, lecz bardziej kolejne cyferki – dodaje.

Zielonogórzanin stara się też inspirować innych, a szczególnie najbliższych. – Wielką dumę poczułem, kiedy dwa lata temu moja najstarsza córka Antonina oddała krew „ręka w rękę” ze mną. Czekam, kiedy syn Szymon zrobi to samo, a za miesiąc kończy 18 lat. Chciałbym, aby status dojrzałości objawiał się decyzjami dojrzałymi, a w konsekwencji przynoszącymi owoce naszego poświęcenia tak ważnego na co dzień, a tym bardziej dzisiaj, w czasie próby – podkreśla Paweł i kontynuuje: – Próby naszego człowieczeństwa, ofiarności, poświęcenia i oddania. Szczególnie w kontekście krwi, czyli daru, którego nie można wyprodukować, a tylko go oddać. Kiedyś nasi ojcowie przelewali krew za naszą wolność, dzisiaj my możemy ją „przelać”, aby ci wszyscy, którzy walczą na „pandemicznej wojnie”, mieli amunicję do tej walki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama