Nowy numer 43/2020 Archiwum

„Alleluja” nabrało nowego znaczenia

Obostrzenia sanitarne w świątyniach poluzowano i coraz więcej osób decyduje się na pójście do kościoła.

Od początku maja na Mszę św. do kościoła przychodzą Anna i Krzysztof Szlachtowie z Gorzowa Wlkp. – Pandemia nadała nowego wymiaru naszej wierze – wyjaśnia Anna. – Niewyobrażalna stała się niemożność przyjęcia Eucharystii i sakramentu pojednania. Ale i uczucie strachu, niepewności nabierało większej mocy. W najtrudniejszym czasie z pomocą przyszli nam kapłani, którym zależało, aby wspomóc nas w tych dniach, być z nami – dodaje.

Msza w internecie, Komunia przed kościołem

W ich parafii pw. Pierwszych Męczenników Polski zorganizowano transmisje online Mszy św. i Różańca z rozważaniami. Gdy w kościele mogło przebywać pięć osób, rodzina państwa Szlachtów łączyła się z liturgią przez parafialnego Facebooka, a potem jechała do kościoła przyjąć Komunię Świętą. – Czasami czekaliśmy na wietrze przed kościołem 20 minut, czasami pięć, ale zawsze znalazło się dla nas miejsce. Dla dzieci było to wyjątkowe świadectwo, które pokazało nasze korzenie i źródło życia – zauważa Anna Szlachta. – Wiedzieli, że nawet na Mszę niedzielną transmitowaną przez Facebooka trzeba uroczyście się ubrać i zachować właściwe postawy. Teraz wróciliśmy już do kościoła. Księża znowu nie zawiedli i zwiększyli ilość Mszy św., aby każdy miał szansę uczestnictwa – dodaje.

Bałam się, ale zawierzyłam Bogu

Niektóre osoby przez cały czas pandemii chodzą do kościoła, a teraz cieszą się, że mogą uczestniczyć w niedzielnej Mszy św. całą rodziną. – Okres pandemii uświadomił mi, jak wielką łaską jest Msza Święta. To największy dar Boga dla ludzi – podkreśla pani Żaneta Żochowska-Sładka z parafii pw. Nawiedzenia NMP w Lubsku. – W okresie największego ograniczenia liczby wiernych w kościele za każdym razem szłam do świątyni z duszą na ramieniu. Martwiłam się, czy tym razem uda mi się uczestniczyć w Najświętszej Ofierze, czy nie będzie zbyt wielu ludzi. I udawało się. Napełniało to ogromnym szczęściem moje serce, łzy wzruszenia płynęły z oczu. Przytłaczał trochę widok pustych ławek i samotnego celebransa, ale dla mnie był to czas na głębokie przeżycie Eucharystii, na wyciszenie się, na rozmowę z Bogiem. Czy się bałam? Tak, ale zawierzyłam Bogu bez reszty, zaufałam i wybrałam to, co dla mnie najważniejsze. Ostatnio mogliśmy już pójść do kościoła całą rodziną. Nie potrafię opisać, jak wielka radość mnie przepełniała. Słowo „alleluja” nabrało dla mnie zupełnie nowego znaczenia – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama