Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pielgrzymka, pandemia i ślub

Ich plany weselne pokrzyżowała pandemia koronawirusa, ale nie chcieli przekładać zaślubin przed Bogiem, bo bez tego nie wyobrażają sobie wspólnego życia i miłości.

Teraz ślub, a wesele za rok

Czy wiara w Boga pomogła im zbliżyć się do siebie? Świeżo upieczeni małżonkowie są przekonani, że tak. – Oboje pochodzimy z silnie katolickich domów i wyznawanie wspólnych wartości tylko ułatwiło nam wzajemne porozumienie się. Myślę, że Pan Bóg pokierował naszym życiem w taki sposób, że ostatecznie zostaliśmy małżeństwem, ponieważ od momentu poznania się do naszego ślubu minęło blisko dziesięć lat – wyjaśniają małżonkowie. – Przez ten czas kontakt między nami urywał się, ale po jakimś czasie znów ta relacja odżywała. Ostatecznie zostaliśmy parą w 2018 roku, rok później zaręczyliśmy się, a dziś jesteśmy już świeżo upieczonym małżeństwem – dodają. Ceremonię ślubu i wesela wyznaczyli na maj 2020 roku. – Nikt wtedy nie przewidywał, że przez wirusa nasze plany ulegną zmianie. Do ostatniej chwili wierzyliśmy, że uda nam się zorganizować wesele. Natomiast kwestia zmiany terminu samego ślubu nigdy nie podlegała dyskusji. To sakrament był dla nas najważniejszy i wiedzieliśmy, że chcemy się pobrać – podkreślają Urszula i Mateusz.

– Jedynym zmartwieniem była liczba osób w kościele. Obawialiśmy się, że oprócz nas i księdza w świątyni będą mogli być jedynie świadkowie i może fotograf. To byłoby bardzo smutne, gdyby nawet nasi rodzice nie mogli być z nami. Do dnia naszego ślubu obostrzenia zostały jednak złagodzone i w kościele mogła pojawić się większa liczba osób. Nie ukrywamy, że brakuje nam tej kropki nad i, jaką byłoby wesele, ale staramy się myśleć pozytywnie. Aktualnie przełożyliśmy termin tej uroczystości na przyszły rok i mamy nadzieję, że odbędzie się ona bez przeszkód – dodają.

Uroczystość zaślubin odbyła się w Grodowcu, skąd pochodzi panna młoda. – Tutaj brali ślub moi dziadkowie i rodzice. Jestem bardzo związana z tym miejscem. Od pewnego czasu prowadzę przy parafii scholę dziecięcą. Namówiłam też Mateusza, który jeszcze z Głogowa zaczął przyjeżdżać tutaj na Mszę św., by po latach przerwy znowu zaczął służyć jako lektor. Oboje jesteśmy również zaprzyjaźnieni z kustoszem sanktuarium ks. Marcinem Kliszczem, który zawsze wspierał nas duchowo, otaczał swoją modlitwą i pobłogosławił nasze małżeństwo – wyjaśnia Ula. – Dzięki jego uprzejmości dla tych, które nie mogli pojawić się w kościele, została przeprowadzona transmisja Mszy św., którą obejrzało ponad sto osób. A sama uroczystość była piękna i wzruszająca. W końcu to jeden z najważniejszych dni naszego życia. Trzeba było jednak trzymać emocje na wodzy, ponieważ panna młoda nie powinna rozmazać makijażu – śmieje się.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama