Nowy numer 33/2020 Archiwum

Prezentem bliskość Jezusa

Zgodnie z diecezjalnym programem duszpasterskim na czas epidemii możliwe jest indywidualne lub w małych grupach przygotowanie dzieci do Pierwszej  Komunii św. I część rodziców decyduje się właśnie na takie rozwiązanie.

– Moje myśli w tej pandemii były nawet takie, że może nie dożyję do września, a chcę być w tym wyjątkowym dniu z moim synem. Zapewne wynikało to z tego, że miałam raka. Co prawda minęło już pięć lat od czasu choroby, ale jestem w grupie ryzyka. Od czasu choroby inaczej już myślę o życiu. Żyję dniem dzisiejszym, nie planuję i oddaję wszystko Bogu – dodaje. Dzięki modlitwie pani Dorota utwierdziła się w przekonaniu, że to właściwy czas na Komunię syna. – Zawsze tłumaczyłam Stasiowi, że Pierwsza Komunia Święta to nie prezenty, to nie impreza. Mówiłam: „Najważniejsze jest Twoje spotkanie z Panem Jezusem, podczas którego poczujesz w sercu, jak On Cię kocha”. Jeszcze przed pandemią prosiłam Boga, aby prezenty nie przesłoniły mu tego najważniejszego dnia – opowiada mieszkanka Chociul. – I stało się tak, jak się stało. Będzie w tym dniu skromnie, bez prezentów, będą mama, tata, siostra i dwie babcie. Prezenty oczywiście będą, ale jakiś czas po Komunii Świętej, żeby syn nie skupiał się na nich w tym wyjątkowym dniu. Przecież największy prezent to bliskość Pana Jezusa – dodaje.

Pani Dorota jest w kontakcie z katechetką i księdzem proboszczem. Staś jeszcze przed pandemią zdał cały materiał. Przed nim teraz próba spowiedzi. – Poza tym w domu realizuję program z synem przesłany przez panią katechetkę. Tłumaczę synowi to, czego nie rozumie. Oczywiście też modlimy się – wyjaśnia pani Dorota.

Pandemia to niezwykle trudny okres dla każdego, ale pozostanie w domu przyniosło też pozytywne owoce. – Ten czas zbliżył nas w rodzinie. Przez to zamknięcie w domu nastąpiło wyciszenie i mamy większy szacunek dla siebie nawzajem. Człowiek zaczął bardziej doceniać bliskie osoby, jest czas na refleksję – zauważa pani Dorota. – We mnie osobiście dużo się zmieniło. Nie przejmuję się drobiazgami, które wcześniej wydawały mi się bardzo ważne. Oddaję Bogu moje sprawy i moich bliskich, a także nasze zdrowie. Ufam Bogu i Jemu zawierzam rodzinę, wszystkie, nawet najdrobniejsze sprawy. Tego też uczę dzieci – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama