Nowy numer 47/2020 Archiwum

Epidemia, susza i modlitwa

Jak wiadomo, epidemia koronawirusa rozpoczęła się w województwie lubuskim, a tzw. pacjent zero pochodzi z Cybinki

. Choć wielokrotnie już zapowiadano szczyt zachorowań i ustąpienie epidemii, ona wciąż trwa. Trzeba jednak powiedzieć, że województwo lubuskie, które terytorialnie prawie pokrywa się z granicami diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, zostało najmniej dotknięte epidemią. Na 17 czerwca odnotowano tylko 139 przypadków zachorowań i ani jednej ofiary śmiertelnej. Dlaczego jest u nas tak względnie dobrze?

Odpowiedzi są różne. Jedni wskazują na małą gęstość zaludnienia. Inni na duże obszary lasów iglastych, które wytwarzają związki lecznicze. Nie bez znaczenia jest także fakt, że jako pierwsi zarażeni najszybciej zmobilizowaliśmy się do skutecznej ochrony. A jest jeszcze inna teoria – że przeszliśmy epidemię, zanim została stwierdzona. Może w każdej z tych koncepcji jest trochę prawdy? Dobrze byłoby jednak nie zwalniać się z czujności wobec zagrożenia. Specjaliści mówią bowiem, że przyjdzie nam z koronawirusem współ-żyć. Że w najbliższej przyszłości będzie naszym stałym towarzyszem życia. Czy ochronią nas maseczki i zachowywanie dystansu, gdzie tylko jest to możliwe? Człowiek wiary nie poprzestaje ani na naturalnych wytłumaczeniach, ani na naturalnych środkach zaradczych. Ktoś powie: ale jak się modlić o deszcz, kiedy mamy długoterminowe prognozy? Jak się modlić o ustanie epidemii, kiedy wiemy, w jaki sposób się rozprzestrzenia i mamy matematyczne modele opisujące jej przebieg? Ale to właśnie przebieg epidemii w Polsce po raz kolejny uświadamia nam, że nie wszystko da się obliczyć i przewidzieć, a zdarza się, że i pogoda zaskakuje nie tylko drogowców, ale także meteorologów. Wiara zaczyna się tam, gdzie kończy się „szkiełko i oko”. Prognozy to jedno. A modlitwa – drugie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama