Nowy numer 33/2020 Archiwum

Światłem napisane

„Ikona nie ma światłocienia, blask postaci bije od wewnątrz, jest obrazem świętości”. W życiu Teresy Berendt -Klechamer dzieła pisane na deskach otworzyły nowy rozdział.

Jeszcze na studiach podróżowała do Kijowa i Lwowa. Tam poznała te pełne symboliki, charakterystyczne dla Kościołów wschodnich obrazy, przedstawiające świętych, sceny z ich życia, tematy biblijne i liturgiczne.

– Ale wtedy przez myśl mi nie przeszło, że sama mogłabym tworzyć ikony – wspomina malarka. – W tamtym czasie lubiłam duże formaty. Wielkości ściany! Duże ilości farb i pędzle szerokie jak ławkowiec – wspomina absolwentka poznańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (dziś Uniwersytet Artystyczny).

Jej życie artystyczne i pedagogiczne wypełniały też malarstwo sztalugowe, malarstwo na jedwabiu, tkanina artystyczna oraz prowadzenie warsztatów artystycznych. Nie zabrakło sukcesów. Ale kropla drąży skałę i po latach miłośniczka malarskiego rozmachu postanowiła zmierzyć z czymś zupełnie innym – właśnie z ikoną: małą formą, przy tworzeniu której już od początku obowiązuje ikonopisarski kanon zasad, wymagający warsztatowej precyzji i cierpliwości.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama