Nowy numer 39/2020 Archiwum

Z Panem Bogiem można wszystko

Nie mogli w tym roku pójść do Pani Jasnogórskiej, więc pojechali do Niej rowerami. – Co mi dała pielgrzymka? Dała mi w kość! – śmieje się 11-letni Antek Murawa z Bobrowic.

Jego tata Marcin od 17 lat jest zawodowym strażakiem, pasjonatem fotografii i wędkarzem. Mama Milena od urodzenia Marysi, młodszej córki, nie pracuje zawodowo, zajmuje się domem i realizuje społecznie.

A dzieci jak to dzieci – mają wiele pasji i talentów. Antoni to zapalony piłkarz, fotograf, ministrant, wędkarz i tancerz. Zuzanna ma 9 lat. Jest tancerką, piłkarką i akrobatką. A trzyletnia Marysia to po prostu żywe srebro. I jeszcze jedna ważna rzecz: wszyscy są pielgrzymami.

Poznali się na pielgrzymce

Przygodę z pielgrzymowaniem zaczynali różnie. Marcin po raz pierwszy wędrował z pielgrzymką głogowską, na którą zabrał go ks. Wojciech Błaszczyk w 1991 r. Ale dwa lata później związał się z pielgrzymką rolników. Jest tam kierownikiem trasy i głównym porządkowym.

Milena na pierwszą pielgrzymkę poszła dziesięć lat później niż jej przyszły mąż. – Zachęciły mnie do tego koleżanki, które już wcześniej pielgrzymowały. Od tamtej pory co roku szłam z Klenicy na Jasną Górę. Nawet operacja obu nóg mi w tym nie przeszkodziła – podkreśla z uśmiechem. – Gdy zostaliśmy rodzicami Antosia, a później Zuzi, siłą rzeczy musiałam zrobić sobie przerwę na kilka lat. Marcinowi udało się w miarę szybko wrócić na pielgrzymi szlak. Mnie zatrzymywały w domu obowiązki zawodowe, a później trzecie dziecko. Każdego roku, gdy nie mogliśmy być na całej pielgrzymce, staraliśmy się dojeżdżać na trasę i na Jasną Górę – dodaje. Ich losy splotły się właśnie na pielgrzymce. To w trakcie wędrówki do Pani Jasnogórskiej się poznali, aby od 2003 r. wędrować już jako para. – Pielgrzymowaniem udało nam się zarazić także nasze dzieci. Od zawsze chciały pójść na pielgrzymkę, jednak mieliśmy obawy, czy dadzą radę, czy nie będą zbyt zmęczone, czy my będziemy w stanie iść i znosić ich ewentualne marudzenie – opowiada mąż. – Gdy Antek miał 9 lat, uznaliśmy, że skoro nadal chce iść, to jest już do tego gotowy. I rzeczywiście – dzielnie przeszedł z tatą całą trasę na Jasną Górę. Rok później Zuzia także chciała zasmakować trudu pielgrzymowania. Przeszła całą drogę, nie korzystając z podwożenia. Już wtedy byliśmy z nich niesamowicie dumni – dopowiada mama.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama