Nowy numer 39/2020 Archiwum

Na dole i na górze

W tym kościele spotkamy aż dwa królewskie instrumenty. Organy boczne w kaplicy są złączone z kontuarem organów głównych na chórze i stanowią tzw. echowerk.

Pierwsze organy piszczałkowe w głogowskim kościele pw. NMP Królowej Polski zaczęto budować w 1991 roku. Dzieło zlecono firmie Cynar z Wrocławia. W trzy lata instrument był gotowy. Prospekt wzięto ze starych organów w Starej Wsi k. Rzeszowa.

Wyremontowano i dopasowano go w stolarni parafialnej przy głogowskiej kolegiacie. Tu wykonano też dębową szafę organową. Organy z pneumatyczną trakturą mają dwa manuały i pedał. Wraz z wolnostojącym kontuarem znajdują się w bocznej kaplicy św. Barbary. To jednak nie koniec. Budowa głównych organów ruszyła w roku 1996. Kosztowała kolejne dwa lata pracy. Ale są tu już trzy manuały i pedał, a kontuar stoi tym razem na chórze, tam, gdzie organowy prospekt zbudowany we współczesnym stylu. Oba instrumenty są połączone, co daje niecodzienne możliwości. – Pamiętam pewien międzynarodowy koncert, w którym jeden grający siedział na dole, a drugi na górze, i obaj grali jednocześnie lub prowadzili ze sobą muzyczny dialog – wspomina Lech Mąkosa, parafialny organista. Zaczynał w 1987 roku w kościele na głogowskim Krzepowie. Gry uczył się samodzielnie. Należy też do parafialnego chóru Beati Cantores pod dyrekcją Barbary Walendzik. – Od początku w mojej pracy organisty kieruję się słowami: „Pieśnią modlę się do Ciebie, Panie. Pieśnią chcę chwalić imię Boga i wielbić Go z dziękczynieniem. Panie, daj mi siłę, abym pomagał innym to czynić” – mówi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama