Nowy numer 48/2020 Archiwum

Boże, jak pięknie!

– Jak został pan leśnikiem? – Wbrew pozorom nie będzie romantycznej opowieści. Jestem leśnikiem z przypadku – odpowiada Wojciech Grochala. Ale „małżeństwo z rozsądku” może okazać się prawdziwą miłością.

Jego dziadkowie i rodzice nigdy nie byli związani zawodowo z lasami, a sam wychował się w Warszawie. – W liceum chodziłem do klasy matematyczno-fizycznej.

Do klasy maturalnej byłem przekonany, że wybiorę studia na politechnice – rozpoczyna swoją opowieść Wojciech Grochala, dyrektor zielonogórskich Lasów Państwowych. – Moja mama była położną w szpitalu i cały czas wierciła mi dziurę w brzuchu, żebym jednak wybrał medycynę, ale nie widziałem w tym siebie. Kiedyś pożyczyłem od koleżanki informator o studiach i zacząłem go intensywnie przeglądać. Znalazłem w nim informację o Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Pomyślałem, że skoro nie czuję w sobie powołania do medycyny, to może weterynaria. A potem trafiłem na informację o Wydziale Leśnym. Całe moje przyszłe życie zawodowe i rodzinne zdeterminowało jedno zdanie, które znalazłem w tym informatorze: „Po zakończeniu studiów zapewniamy mieszkanie”. Oczywiście może się to wydawać śmieszne, ale wtedy własne mieszkanie w Warszawie wiązało się z perspektywą 20 lat czekania – dodaje.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama