Nowy numer 48/2020 Archiwum

Punkt zaczepienia

– Mam zawód złodzieja – mówi Przemek Szczotko. – Chcę ludziom ukraść serca i oddać je Panu Jezusowi.

Znany wokalista zespołu New Message niedawno wydał swą solową i autorską płytę – „PS”. Jest tu kompozytorem, autorem tekstów i wykonawcą. – Od dziecka byłem związany z muzyką. Najpierw pianino, potem gitara, następnie śpiew. Jeden zespół, drugi, trzeci, koncerty, materiały osobiste. Ale moje powołanie do bycia muzykiem rodzi się z Kościoła, z osobistej relacji z Panem Jezusem – wyznaje Przemek Szczotko.

Bierz żonę!

– Moje motto życiowe, które dojrzewało we wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym „Nazaret”, brzmi „Przez Maryję z rodziną dla Słowa”. Słowo to oczywiście Pan Jezus. Moja wędrówka za Panem Jezusem zawsze jest przez Maryję. I zawsze z rodziną. Kiedy miałem kryzys finansowy i prosiłem kolegę o pomoc, nie pomógł mi bezpośrednio, ale powiedział bardzo ważne zdanie: „Przemek, cokolwiek będziesz robił, bierz ze sobą swoją żonę”. On popełnił wiele błędów biznesowych, nie zabierając w tę sferę swojej żony, co odbiło się bardzo negatywnie na ich małżeństwie. Nie było mi to wtedy w smak. Nie ze względu na treść, tylko że po prostu nie pożyczył mi kasy, ale jego słowa były cegiełką do zbudowania w moim życiu tej idei, która pulsuje przede mną na czerwono: zawsze z rodziną – opowiada. Od 13 lat jest mężem Patrycji. Oboje pochodzą ze Słońska, a mieszkają w Zielonej Górze. Wychowują dwoje dzieci: 12-letniego Filipa i 8-letnią Hanię. Są muzykalną rodziną. Ale tylko jej głowa to zawodowy artysta.

Kto tam pójdzie?

– Z zespołem mieliśmy wiele kontaktów z różnymi wytwórniami muzycznymi. Kiedyś rozmawialiśmy z pewnym prezesem, który powiedział: „Chłopaki, za rok jeździcie mercedesami. My wiemy, jak to zrobić, jak to sprzedać”. Ale było tylko jedno „ale”. On chciał decydować, co i jak gramy. Powiedzieliśmy sobie, że nie chcemy w czymś takim być. Wtedy doświadczyliśmy, jaki to jest świat. Wiele razy łapaliśmy się za głowę na myśl o tym, jak traktuje się artystów, muzyków, ale w tym wszystkim miałem pragnienie, by być w tym świecie. Powiedziałem: „Panie Jezu, jeśli ja będę uciekał od tego wszystkiego, to kto tam pójdzie?”. Do tej pory mam takie przekonanie. Chcę wejść w ten świat i zaświadczyć w nim o wierze. Jak to zrobić? Pisząc rzeczy, które są czyste, moje, prawdziwe, które opowiadają o życiu, o tym, że jestem mężem, że jest wierność, miłość, oddanie, że są marzenia. I nie mówimy o jakiejś marzycielskości, ale o planach Pana Boga wobec nas, które przeobrażają się w marzenia. Jeżeli idziemy za nimi, wyrzekając się wielu rzeczy, ryzykując, postępując cierpliwie, jest to Boża droga. Taka jest ta płyta.

Między piosenkami

– „PS” to była wędrówka w poszukiwaniu mojej tożsamości artystycznej. Napisałem te melodie i teksty, ubrałem aranżacyjnie. To płyta akustyczna. Jest tu pianino, gitara, instrumenty perkusyjne, są chórki. Wszystko robiłem sam. Nawet projekt okładki. Chciałem, żeby była to płyta „egoistyczna”, bo przez wiele lat tworzyłem z innymi w jakichś formacjach, jako wokalista czy instrumentalista, a teraz miałem potrzebę pobycia sam ze sobą i odkrycia siebie. Ta płyta jest zbudowana na mojej relacji z Panem Jezusem i obserwacji świata. Czytając słowo Boże, widziałem, jak ono mnie zmienia, jak się przekłada na moje życie, na moją codzienność, na relacje z żoną, dziećmi, przyjaciółmi, na pójście za marzeniami.

Widziałem, że te zmiany są dobre. Postanowiłem opisać to, ale… w sposób zupełnie świecki. Pan Jezus do rybaków mówił jak rybak, do piekarzy mówił o mące, rolnikom o ziarnie i siewie. Mówił bardzo mądrze, a oni to rozumieli. Chciałem opisać to, w jaki sposób Pan Bóg we mnie działał, ale mówiąc o Nim, nie mówić „Pan Bóg”. Wiem, że ta płyta jest punktem zaczepienia w tym świecie. Napisałem na niej, że dziękuję mojej żonie i dzieciom za to wszystko, co działo się między piosenkami, bo to było największą inspiracją. Jeżeli Pan Bóg chciał, żeby Jego słowo wcieliło się w moje życie, to chciał, aby wcieliło się przez moją żonę i dzieci.

Haczyk Pana

– Jestem zakochany w Eucharystii. Ta miłość rosła dzięki pasterzom, których miałem wokół siebie. Patrząc na kapłanów, którzy rozdzielają Ciało Pana Jezusa, pewnego razu zrozumiałem, jakie to jest cudowne, jaki to zaszczyt – chwycić Pana Jezusa w dłonie i przekazać Go komuś innemu.

Ale nigdy Pana Jezusa o to nie poprosiłem, a dziś wiem, że On przyjął to jako najszczerszą modlitwę pragnienia. Kilka miesięcy temu ksiądz proboszcz naszej parafii pw. św. Józefa w Zielonej Górze powiedział: „Przemek, chciałbym wysłać ciebie i dwóch twoich kolegów na kurs dla szafarzy. Porozmawiaj z żoną, bo to musi być wasza decyzja”. Byłem w ciężkim szoku! Kilka dni układało się to w naszych sercach. Pytaliśmy się, co to dla nas oznacza. Patrycja powiedziała mi, że to będzie wymagało ode mnie większego radykalizmu i przejrzystości postawy. Było to dla mnie wyzwanie. Muszę być bardziej święty. Chcę być bardziej święty.

To moje marzenie! Myślę też, że to kolejny „haczyk” Pana Jezusa, aby mnie jeszcze bardziej usadowić w Kościele, żebym w show-biznesie, do którego jestem powołany, nie oderwał się od Niego. To duchowe „odważniki”, które Pan Jezus na mnie nałożył, żebym nie wyskoczył z Jego świata. Myślę, że Pan Jezus mi mówi: „Nie oddam Ciebie. Chwytam Cię przez różne rzeczy: śpiewasz dla Mnie, ciągle jesteś w Kościele, cały czas pachniesz tym Kościołem, to znak, że Cię nie wypuszczam spod swoich skrzydeł, bo inaczej byś przegrał. Chcę, żebyś dogłębnie wiedział o tym, że ty stąd wychodzisz i tutaj wracasz. Wychodzisz z Eucharystii i wracasz do Eucharystii”.•

„PS” dla Ciebie

Przemek Szczotko

– Każda piosenka, każda historia, którą znajdziesz na tej płycie, opowiada o moim i twoim życiu. Nie jest wymyślona. Niezwykłość tych historii polega na tym, że odnalazłem je najpierw w Piśmie Świętym, a potem je przeżyłem lub najpierw przeżyłem, a następnie odnalazłem ich odbicie w Biblii. Historie biblijne w cudowny sposób przeplatają się z moim życiem, są jakby dedykowane dla mnie.

Tak wiele jest cudów wokół mnie, ale największym cudem jest to, że słowo Boże wypełnia się w moim życiu. Pokrzepia, ratuje, wskazuje, przytula, pociesza, napomina, stawia do pionu. Jeśli któraś z tym piosenek poruszy cię, zajrzyj do fragmentu Pisma Świętego wskazanego obok tytułu. Gwarantuję ci, że czytając te treści, po jakimś czasie poczujesz i zrozumiesz, że „jesteś czytany”. Biblia to nie książka, to obecność Boga przy Tobie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama