Nowy numer 42/2020 Archiwum

Domowa szkoła i domowy Kościół

Zdecydowali się na wielodzietną rodzinę, samodzielne nauczanie i kroczenie Bożą drogą. Wiedzą, że idą pod prąd współczesnego świata, ale dobrze im z tym.

Agata i Michał Baranowie są małżeństwem od 10 lat. Ona, po studiach ogrodniczych, zajmuje się domem. Jest też organistką w miejscowym kościele, a jedną z jej wielu pasji jest rękodzieło.

On, z wykształcenia informatyk i teolog, związany jest z Fundacją „Jeden z Nas” – polską organizacją pro-life działającą przy Parlamencie Europejskim. Ona pochodzi z Białkowa k. Cybinki, a on z Tarnowa. Poznali się i pokochali w Krakowie, gdzie oboje studiowali i działali w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży. – Pierwsze cztery lata małżeństwa spędziliśmy w Warszawie. Tam urodzili się Karol, Jan i Paweł, a gdy tylko pojawiła się możliwość przeprowadzki na wymarzoną wieś, osiedliliśmy się przy dziadkach w Białkowie. Tu dołączyły do nas Zofia, Teresa i Weronika – opowiada Agata. – Przez dwa miesiące była też z nami Basia, którą musieliśmy pożegnać na wczesnym etapie życia płodowego. Cieszymy się, gdy dzieci pamiętają o niej w rozmowach i jakoś rozumieją po swojemu, że widocznie miała na tym świecie krótszą rolę do spełnienia. Niedawno potwierdziła się też piękna wiadomość, że w przyszłym roku ma pojawić się u nas ktoś jeszcze. Tymczasem żyjemy sobie dość spokojnie i staramy wypracowywać swój własny styl życia domowego i optymalnego rozwoju dla dzieci – dodaje.

Pozwolić dzieciom fruwać

Małżonkowie zdecydowali się uczyć dzieci w domu w przekonaniu, że tą drogą mogą im podarować więcej. I to nie tylko pod względem wyników edukacyjnych. – Nie bez znaczenia była też sfera wartości, które nie jest łatwo przekazywać dzieciom, gdy ich główne życie toczy się gdzie indziej. My natomiast mieliśmy marzenie poszukiwania takiej dynamiki domowej, która pozwoli wychować osoby otwarte na świat, ale zdolne go przemieniać, a nie poddawać się jego nurtom – podkreśla Michał. – A więc – mówiąc odważnie – chodzi o to samo, o co w całym chrześcijaństwie: o wychowanie „nowego człowieka” i wypracowywanie „nowej kultury”, którą Biblia opisuje jako „nowe niebo i nową ziemię”. A to musi przecież zaczynać się w rodzinie – dodaje.

Jak wygląda to w praktyce? – To możliwe dzięki otwartości Agaty na potraktowanie rodziny jako swojej głównej kariery. Ona była i jest dla nas wszystkich bezcenna – podkreśla mąż. – Nigdy nie braliśmy jednak pod uwagę tego, by najpierw nie posyłać dzieci do szkoły, a potem w domu ją „kopiować” – robić lekcje, przerwy itp. Maria Montessori, pisząca przed stu laty o „uławkowieniu dzieci”, porównywała je do motyli przybitych szpilkami do płótna, obserwowanych przez naukowców. Mówiła, że prawdziwa pedagogika zacznie się dopiero wtedy, gdy pozwolimy im fruwać w miarę swobodnie. Nie jest to zresztą idea nowa, a niemal fundamentalna dla cywilizacji zachodniej, gdzie greckie „schole” oznaczało jednocześnie naukę i myślenie, jak również bezczynność, swobodę czasu wolnego oraz zwykłą rozmowę. Staramy się więc polegać na obecnej w dzieciach pasji do poznawania świata i za bardzo w niej nie przeszkadzać – dodaje.

Dzieci są zapisane do konkretnej szkoły, w której raz w roku muszą stawić się na egzaminy. – Znamy podstawę programową i mamy podręczniki, więc staramy się po prostu panować nad tym, żeby z jednej strony nie było nieprzyjemnego zaskoczenia, a z drugiej niepotrzebnego stresu. Pewnym wyzwaniem są języki obce, na które wciąż poszukujemy dobrej formuły, ale tu również widzimy, jak wiele daje połączenie naszych minimalnych wysiłków ze świadomym zaangażowaniem dzieci. Na razie idzie więc dość gładko – wyjaśnia Agata. Podkreśla, że dzieciom nie brakuje kontaktu z rówieśnikami. – Może gdybyśmy mieli jedynaka lub między dziećmi była większa różnica wieku, wszystko wyglądałoby inaczej, ale u nas jest cała gromadka, która naprawdę się lubi i dobrze się ze sobą czuje. A choć pojawiają się nieuniknione rywalizacje i konflikty, to skrajne emocje potrafią pójść w zapomnienie w imię wspólnej zabawy. Nasze dzieci mają też wiele relacji poza domem, czy to w sąsiedztwie, czy w naszej wspólnocie Domowego Kościoła, czy wśród zaprzyjaźnionych rodzin – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama