Nowy numer 43/2020 Archiwum

Bóg tak kieruje moim życiem

– Dzięki parafii czuję się potrzebna, a wiara dodaje mi skrzydeł do służby dla drugiego człowieka – podkreśla Helena Bakusiewicz.

Nowosolanka od lat zaangażowana jest w Parafialny Zespół Caritas przy parafii pw. Wniebowzięcia NMP. Ta posługa, jak podkreśla, wypływa z wiary. Jej osobista relacja z Panem Bogiem zaczęła formować się jeszcze w domu rodzinnym.

– W domu wszystko robiono w bliskości z Bogiem! – podkreśla. – Rodzice nauczyli nas szacunku do starszych osób, księdza, nauczycieli oraz do siebie nawzajem. Nigdy nie słyszałam z ich ust brzydkich słów, dlatego bardzo mnie razi, gdy rodzice i dzieci brzydko się do siebie odnoszą – dodaje.

Życie nie oszczędzało pani Heleny, ale mimo to dziękuje Bogu za każdy krzyż na swojej drodze. – Jestem mężatką od 46 lat. Mieliśmy trójkę dzieci, niestety dwoje z nich Pan powołał do siebie – córkę 30 lat, a syna 25 lat temu. Dla mnie wiara jest darem i błogosławieństwem. Wierzę głęboko, że moim dzieciom i bliskim zmarłym jest dobrze u Pana – podkreśla pani Helena.

Zatrzymać się przy człowieku

Mocniej w życie parafii zaangażowała się w 2002 r., kiedy tutejszy proboszcz razem ze Stowarzyszeniem Rodzin Katolickich otworzył przy kościele świetlicę dla dzieci. Szukał chętnych do jej prowadzenia, więc pani Helena postanowiła się zgłosić.

Rok później w parafii powstał Parafialny Zespół Caritas. Przewodniczącym grupy jest proboszcz ks. Jerzy Frąckowiak, a zastępcą – pani Helena. – Od początku działalności zajmujemy się pomocą potrzebującym. W ramach europejskiego programu pomocy ubogim PEAD rozprowadzaliśmy żywność wśród 300 osób. Obecnie dwa razy w roku przygotowujemy 25–30 paczek żywnościowych – opowiada H. Bakusiewicz.

– W te Święta Wielkanocne, mimo pandemii, zebraliśmy pieniądze do puszek i kupiliśmy żywność, z której udało się przygotować paczki dla 23 rodzin – dodaje. To jednak niejedyna forma pomocy. Tutejsza Caritas pomaga w zakupie opału, lekarstw, wyprawek szkolnych, obuwia sportowego. – Spotykam się raczej z wdzięcznością i uśmiechem. Ludzie potrzebują rozmowy, dobrego słowa, i to wystarczy. Ostatnio gdy dzwoniłam, żeby przyszli po odbiór paczki na Święta Wielkanocne, byli zaskoczeni i szczęśliwi, że otrzymali ją mimo pandemii – opowiada Helena Bakusiewicz.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama