Nowy numer 2/2021 Archiwum

O „klepaniu”, potrzebie serca i lektury…

Od lat bardzo mnie porusza stwierdzenie o „klepaniu” Różańca (czy w innej wersji w odniesieniu do modlitw pacierza – „klepaniu paciorka”), a im jestem starszy, tym chyba bardziej mnie to porusza.

Zwłaszcza kiedy próbuje się przy okazji deprecjonować pewien rodzaj pobożności wynikający z prostoty (nie prostactwa) i nazwijmy to – potrzeby serca.

Z racji października odnieśmy się tylko do Różańca, modlitwy o niezwykłej mocy duchowej, mającej wielowiekowe dziedzictwo, bliskiej tak wielu wiernym. Piszę o tym z ziemi głogowskiej, która od wieków średnich oddaje z wielką gorliwością cześć Matce Bożej. To tu powstały pod Jej wezwaniem kościoły, kaplice, tu dedykowana jest Jej kolegiata, a z miasta do Jej sanktuarium w Grodowcu przemierza się szlak od XVII w. ozdobiony różańcowymi kaplicami. To w Głogowie, jak to wykazał śp. ks. prof. Władysław Bochnak, powstało jedno z najstarszych Bractw Maryjnych (XIV w.) na terenie ówczesnej diecezji wrocławskiej; tu również powstało – u dominikanów – Bractwo Różańcowe. Bez wątpienia felieton nie jest miejscem na analizę przyczyn wspomnianego wyżej zjawiska lekceważenia tych modlitw i tych, którzy się nimi modlą, oraz polemiki, ale mam prośbę do tych właśnie, którzy świadomie, z oddaniem sięgają po Różaniec. Otóż: módlmy się też za tych, którzy tego nie rozumieją. A lekceważącym pacierz proponuję zarekomendować odpowiednią lekturę na jego temat – może warto by zacząć np. od „Wykładu pacierza” św. Tomasza z Akwinu… W. Bochnak, „Religijne stowarzyszenia i bractwa katolików świeckich w diecezji wrocławskiej od XVI w. do 1810 r.”, Wrocław 1983, s. 75–77.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama