GN 3/2021 Archiwum

Przysięga na życie

Wyrzucona, bo odmówiła wykonania aborcji, wyjechała na misję, leczyła dzieci. Odznaczyli ją papież i prezydent. To fakty z biografii doktor Genowefy Abłażej.

Widziałam, jak bp Józef Michalik wręczył pani doktor papieskie odznaczenie. Pamiętam ją jako bardzo elegancką starszą, siwą i uczesaną w kok, ubraną w szary kostium panią. Pomyślałam, że to musi być święty człowiek, skoro otrzymała tak zaszczytne wyróżnienia – wspomina Walentyna Galimowska  z Akcji Katolickiej i Poradni Życia Rodzinnego przy parafii pw. św. Michała Archanioła w Świebodzinie. Tę poradnię założyła właśnie doktor Abłażej, a pani Walentyna poświęciła tej postaci swą pracę dyplomową w Diecezjalnym Studium Poradnictwa Rodzinnego. – Była mądra i skromna, odważna i wnosząca poczucie bezpieczeństwa, uczciwa, jak to tylko możliwe – charakteryzuje Jolanta Gonsiorek. Z panią doktor w dzieciństwie mieszkała po sąsiedzku. – I oczywiście niezmordowana obrończyni życia. Każdego, a zwłaszcza nienarodzonego. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem tej misji w obronie nienarodzonych i również staliśmy się jej orędownikami. Brat, pod wpływem pani doktor, na maturze napisał o tym rozprawkę, co było ewenementem w latach 70. – dodaje.

Na obcej ziemi

Genowefa Abłażej urodziła się w Aszchabadzie w Turkiestanie w 1918 roku. Tam w armii carskiej służył jej ojciec. Już dwa lata później cała rodzina wróciła do wolnej Polski. Z czasem zamieszkała w Nowogródku. Ojciec służył w Korpusie Ochrony Pogranicza, a potem w policji. Matka prowadziła dom. Państwo Abłażejowie wychowywali pięcioro dzieci. Gienia należała do Związku Harcerstwa Polskiego i Sodalicji Mariańskiej. Po ukończeniu nowogródzkiego gimnazjum w 1937 roku zaczęła studia medyczne na Uniwersytecie im. Stefana Batorego w Wilnie. Nie mogła ich ukończyć.

Wybuch wojny i wkroczenie Sowietów zmieniły historię tej rodziny. Niedawna studentka pracowała teraz jako pielęgniarka. A gdy w 1940 roku zaczęły się deportacje Polaków, razem z matką i rodzeństwem trafiła do Kazachstanu. Tam, we wsi Kalinówka, pracowała w polu oraz jako oborowa i traktorzystka. Matka chorowała. Najstarsza córka była więc głową rodziny. Nieludzkie warunki oraz komunistyczną indoktrynację pozwoliły przetrwać wiara i Biblia w tłumaczeniu księdza Wujka. W 1941 roku, gdy generał Anders tworzył w ZSRR polską armię, Genowefa w szpitalu w Aktiubińsku odnalazła wycieńczonego ojca. Z heroicznym wysiłkiem zabrała go do domu. Trzy lata później rodzina mogła przenieść się właśnie do Aktiubińska, gdzie Genowefa została higienistką w polskim domu dziecka. W 1946 roku, już po śmierci matki, rodzina Abłażejów wróciła do Polski. Genowefa jechała ze swymi podopiecznymi. Służba dzieciom stała się jej drogą.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama