Nowy numer 3/2021 Archiwum

Wyjść z grobu, aby żyć

– To prawdziwy cud, że dziś rozmawiamy. Naprawdę muszę mieć chody u Szefa, że jeszcze mogę czerpać radość z życia – podkreśla Paweł, pacjent Katolickiego Ośrodka Terapii i Wychowania Młodzieży „Anastasis” w Strychach.

W życiu Pawła wszystko zaczęło się walić, kiedy był w liceum i mieszkał w internacie. Tam wszystkiego został „nauczony”. – To szło stopniowo. Najpierw papierosy, potem alkohol, pierwszy narkotyk i kolejne.

Tak krok po kroku zatracałem się w destrukcji – przyznaje chłopak. – Okradałem najbliższych, stosowałem wobec nich i innych ludzi przemoc fizyczną i psychiczną. Poza tym uciekałem z domu, nie uczyłem się i opuszczałem lekcje. Ostatnią klasę gimnazjum skończyłem ze średnią 5,5 i z dziesięcioma ocenami celującymi na świadectwie, a z liceum zostałem wyrzucony z nagannym zachowaniem. Doszło do tego, że nałożono na mnie wyrok sądowy w związku z demoralizacją, którą wprowadzałem przez moje aspołeczne zachowania. Wtedy przyszedł moment otrzeźwienia i stwierdziłem, że trzeba się ogarnąć. Od znajomego księdza dowiedziałem się, że jest takie miejsce, jak Anastasis, gdzie udałem się z prośbą o pomoc. Tu znalazłem bezpieczeństwo. Tu mnie nikt nie ocenia, nie wyśmiewa, a to, co powiem, jest dla innych ważne. To również miejsce, które pozwala mi rozpocząć szczęśliwie każdy nowy dzień, dzień wolny od nałogów. Oczywiście wiem, że na tej drodze potrzeba dużo pokory, bo szczególnie po długotrwałym okresie stabilizacji stary „przyjaciel” lubi o sobie przypomnieć – dodaje.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama