GN 3/2021 Archiwum

Niebiańskie brzmienie

Bycie organistą w parafii to wbrew pozorom wcale niełatwy „kawałek chleba”, ale ciężka praca i odpowiedzialna funkcja dla osób z powołaniem.

Do takich bez wątpienia należy Stanisław Padewski, który gra od blisko 40 lat w parafii pw. św. Antoniego w Nowej Soli. Niedawno, w październiku br., otrzymał do bp. Tadeusza Lityńskiego odznaczenie „Zasłużony dla Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej”.

Pasja z domu rodzinnego

Z zawodu jest co prawda ślusarzem, ale nigdy go nie wykonywał. Od dzieciństwa jego pasją jest muzyka. Wszystko zaczęło się w rodzinnym domu w Nowym Miasteczku, gdzie na co dzień mieszka. – Mój tata grał na skrzypcach, czasem także w kościele. Zacząłem go podglądać, aż w końcu poszedłem do ogniska muzycznego do klasy akordeonu. Z czasem ojciec mi kupił fisharmonię, a potem zacząłem uczęszczać do muzycznej szkoły podstawowej i liceum w Zielonej Górze. Moim głównym instrumentem był obój, ale oczywiście grałem też na fortepianie i to już od szkoły podstawowej. W szkole średniej miałem dobrego profesora. Był nim pan Jerzy Turzyński. Bardzo dużo mi dała nauka u niego. Pamiętam, że często graliśmy razem na cztery ręce a vista, czyli bez przygotowania. Interesowała mnie też harmonia. To podstawa w muzyce, tak jak matematyka. Natomiast organy to była moja pasja, którą sam rozwijałem – opowiada Stanisław Padewski. – Brat mojego ojca był kapucynem w krakowskiej prowincji. Potem został biskupem [śp. bp Stanisław Padewski, biskup diecezjalny Charkowa-Zaporoża w latach 2002–2009 – przyp. red.]. Dobrze grał na organach. Podsyłał mi nuty i tak powoli, powoli człowiek sam doszedł do wprawy – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama