GN 2/2021 Archiwum

Imię pod krzyżem

Kto ma się modlić za dziecko, jak nie matka? Ta myśl leży u podstaw ruchu Matki w Modlitwie.

Ruch zaczyna się od jednej osoby. Od matki. Jeśli znajdzie drugą lub kilka innych, może powstać grupa modlitewna. Spotykają się raz w tygodniu w swych domach, by razem się modlić. Za dzieci, ale nie tylko. No i żeby porozmawiać o życiu. Dlatego ważne jest tu zaufanie i dyskrecja.

Racja proboszcza

– Często zamartwiałam się o swoje dzieci, gdy były małe, a jeszcze bardziej, gdy już dorosły – mówi Agnieszka Schołtun z Maszewa. Jej grupa jest najmniejsza z możliwych. To tylko ona i teściowa. Obie mieszkają w jednym domu. Wiedzą, za kogo się modlić. Pani Agnieszka ma córkę i syna. Od pół roku jest też babcią. – Wydawało mi się, że to, co ja myślę, jest dla dzieci najlepsze, ale chodzi o to, żeby oddać je Panu Bogu, bo to On wie, co jest dla nich najlepsze. Te modlitwy uczą nas pokory. Modliłam się o dar macierzyństwa i córka ma malutką córeczkę. A syn planuje ślub, z czego się bardzo cieszę – opowiada.

Do parafii Maszewo należy też wieś Rybaki. Tu także są Matki w Modlitwie. – Proboszcz namawiał nas długo – mówi Agnieszka Owczarek. – A my ciągle się tłumaczyłyśmy, że nie mamy czasu i że nie damy rady. Ale kiedyś proboszcz ujął się pod boki i zapytał: „Kto ma się modlić za te wasze dzieci, jak wy nie chcecie?”. To była święta racja! Jesteśmy więc cztery: ciocia, mama, ja i bratowa. Każda z nas ma dzieci, w różnym wieku. Spotykamy się we wtorki. Uważam, że to najwspanialsza chwila w tygodniu. Modlimy się i opowiadamy o naszych problemach. Raz płaczemy, raz się śmiejemy – opowiada pani Agnieszka.

Wie, że ich modlitwy są skuteczne. – A dzieci widząc nas, też zaczynają się modlić – mówi. Jej pięcioletnia Emilka w kościele przed Najświętszym Sakramentem rozłożyła rączki, odmówiła „Aniele Boży” i powiedziała: „»Ojcze nasz« to jeszcze nie umiem, ale się nauczę”. Starszy brat Emilki, 11-letni Antoni, jest z kolei ministrantem i laureatem konkursu biblijnego. Modlitwa przemienia też całe rodziny. – Mężowie nas wspierają i wiedzą, że w tym czasie muszą przypilnować dzieci – mówi pani Agnieszka. – To dobro zawdzięczamy Bogu, ale i księdzu, który otworzył nam oczy na drogę do Pana Boga, bo nauczył nas, jak możemy się modlić – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama