Nowy numer 9/2021 Archiwum

Ognisko domowe musi płonąć

W tegorocznym bardzo skromnym Orszaku Trzech Króli w żagańskiej parafii pw. Wniebowzięcia była też Święta Rodzina. Dla małżonków, którzy się w nią wcielili, to nie tylko rola, ale zadanie na całe życie.

Jako Maryja i św. Józef wystąpili po raz kolejny Jagoda i Zbigniew Mikołajczykowie. – W zeszłym roku byłam w ciąży, a w tym roku mały Jezusek był już na świecie – uśmiecha się Jagoda. – Było to dla nas bardzo miłe wyróżnienie, że mogliśmy odegrać tę rolę. To dla nas ciągła motywacja, aby dążyć do bycia lepszą rodziną – dodaje.

Po co tyle dzieci?

Są małżeństwem od ponad ośmiu lat. Mają czworo dzieci: Antonię, Franciszka, Klarę i Stefana, który w tym roku grał właśnie małego Pana Jezusa. Zawsze chcieli mieć dużą rodzinę, choć przyznają, że spotykali się z różnymi reakcjami. – Podam przykład. Byłam w trzeciej ciąży i dziewięcioletnia dziewczynka zapytała mnie: „Po co pani tyle dzieci? Żeby za panią wszystko robiły?”. Zamurowało mnie – przyznaje Jagoda. – Dla nas dzieci są po prostu naszą radością i darem od Pana Boga – dodają małżonkowie. Zdają sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach trudno być rodzicem i dobrze wychować dzieci. – Społeczeństwo jest coraz bardziej zlaicyzowane, dlatego bardzo ważne jest pokazywanie dzieciom Boga, rozmowa i bycie z nimi, wyjazdy na rekolekcje, wspólne chodzenie do kościoła już od urodzenia – podkreśla mama.

– To ważne, bo dziecko, które widzi żywą wiarę u rodziców, rośnie w niej już od małego, uczy się chociażby zachowania w kościele, jeśli nawet niewiele z tego rozumie. Oczywiście wyzwań jest sporo, ale nie żałuje się włożonego wysiłku, kiedy w trakcie Mszy trzylatka podbiega i mówi: „Mamo, mamo! Ksiądz powiedział, że Pan Jezus nas kocha i trzeba robić dobre uczynki”. Gdy widzi się owoce tego trudu, od razu uśmiech pojawia się na twarzy – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama