Nowy numer 15/2021 Archiwum

Podobne do kupca

Ks. dr hab. Andrzej Draguła zauważa, że narzędzia marketingowe mogą przydać się w duszpasterstwie.

Krzysztof Król: „Kościół na rynku. Eseje pastoralne” – to tytuł nowej książki Księdza. Co było przyczynkiem do jej powstania?

Ks. Andrzej Draguła: Książka w pewnym sensie wzięła się ze sprzeciwu. Na pewnej konferencji naukowej, której przedmiotem był język religijny, jeden z językoznawców postawił tezę, że do języka Kościoła przedostają się terminy z innych dziedzin życia, np. ekonomia zbawienia. Próbowałem wówczas przekonać, że akurat ekonomia zbawienia to termin bardzo dobrze zakorzeniony w teologii, i to od starożytności.

Czytałem wówczas książkę pt. „Ekonomia dobra i zła” czeskiego profesora ekonomii Tomáša Sedláčka o religijnych i filozoficznych źródłach ekonomii. I on mi uświadomił, że Jezus przepowiadał Dobrą Nowinę w kategoriach ekonomicznych, a wiele z Jego przypowieści brało początek z obserwacji praw rynku takich jak handel, zatrudnienie, wynagrodzenie itd. Stąd zrodził się pomysł, by zbadać, czy religia nie ma ekonomicznej natury.

Jakie Ksiądz stawia pytania i czego poszukuje?

Zastanawiam się przede wszystkim, na ile mechanizmy rynkowe da się zastosować w działalności duszpasterskiej. Moim zdaniem konieczność postawienia takiego pytania wynika choćby z faktu, że w społeczeństwie pluralistycznym religia i Kościół tracą pozycję monopolisty. Że rzeczywiście stajemy się jedną z wielu ofert na rynku idei. My wiemy, że propozycja, jaką mamy do zaoferowania, różni się zasadniczo od innych. Nasza jest propozycją zbawczą – i to jest jej największy walor. Istotne pozostaje pytanie, jak przekonać do tego ludzi w świecie, który faktycznie zapomniał o zbawieniu. Żyjemy raczej w czasach samozbawienia, gdy to nie Bóg, ale człowiek sam siebie chce ocalić, np. poprzez różnego rodzaju niereligijne formy duchowości.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama