Nowy numer 14/2021 Archiwum

Piosenka nienarodzonego

Przemek Szczotko wspomina walkę o swoje dziecko i prosi o odwagę w obronie życia.

Ks. Tomasz Gierasimczyk: Trwa spór o aborcję. Masz też swoje doświadczenia i zdanie na ten temat...

Przemysław Szczotko: Tak. Ponad 13 lat temu lekarz prowadzący ciążę mojej żony poinformował nas, że u naszego dziecka są zmiany chorobowe. Skierował nas do lekarza od patologii ciąży. Ten po pierwszej wizycie wydał wyrok śmierci, mówiąc, że nasze dziecko nie przeżyje weekendu.

Był piątek, godz. 15. Kilka minut wcześniej słyszeliśmy przy badaniu bicie serca naszego dziecka. Lekarz, próbując nas uspokoić, skierował moją żonę do szpitala na poniedziałek. Byliśmy zdruzgotani... W milczeniu wracaliśmy do domu. Świat się zatrzymał i my też – pod krzyżem u wejścia do kościoła naszej parafii. To była modlitwa łez, złości, niezrozumienia, milczenia, wewnętrznego krzyku, nadziei i resztek wiary, że „tylko Ty, Panie”.

 

Co było potem?

Pojawiliśmy się w szpitalu w poniedziałek. Dziecko, ku zaskoczeniu lekarza, ciągle żyło. Zaczęły się badania, diagnozy, czekanie. Na drugi lub trzeci dzień pod moją nieobecność ów lekarz ciepłym i uprzejmym głosem zaproponował mojej żonie jako najlepsze rozwiązanie usunięcie dziecka. Powiedziała, że absolutnie się na to nie zgadza. Dopiero niedawno dotarło do mnie, jaką była wtedy bohaterką. To było tak potężne uderzenie szatana – który wykorzystał moment mojej nieobecności, ciepły głos lekarza, ból i niepewność mojej żony – że gdyby nie Bóg...

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama