Nowy numer 24/2021 Archiwum

Ja i zakon?

Siostra Anna Kraśner zachęca młodych, aby prosili Boga o światło w rozeznaniu drogi życiowej.

Krzysztof Król: Od dziecka Siostra chciała być zakonnicą?

S. Anna Kraśner: Pochodzę z rodziny tradycyjnie katolickiej, gdzie do kościoła chodziło się od święta, więc Bóg był daleko ode mnie, a może inaczej – ja byłam daleko od Niego. Dlatego myśl o wstąpieniu do zakonu, która pojawiła się na początku szkoły średniej, była dla mnie ogromnym szokiem: ja i zakon?

Skąd ta zmiana?

W VII klasie szkoły podstawowej religii uczyła mnie siostra zakonna, salezjanka. Była dla nas, uczniów, bardzo dobra, ale coś mi nie pasowało, tzn. chciałam być zauważona, być w centrum. Za każdym razem będąc na lekcji, a miałam stuprocentową frekwencję, starałam się rozwalić lekcję katechezy i miałam ogromną radochę, jak mi się to udawało. Podczas ferii zimowych s. Teresa organizowała tygodniowy wyjazd w Góry Sowie, do Nowej Rudy i okolic. Na wycieczkę zapisały się moje koleżanki, więc i ja chciałam pojechać. Tylko pojawił się problem, bo s. Teresa nie chciała mnie zabrać. Powiedziała, że przez ferie chce ode mnie odpocząć. Ale ja nie dałam za wygraną. Przez dwa tygodnie na każdej przerwie przychodziłam do niej, błagając, by mnie zabrała.

Udało się w końcu?

Tak. (śmiech) Pojechałyśmy do Nowej Rudy, gdzie oczywiście nocowałyśmy w klasztorze. Wieczorem przyszły do nas inne siostry, przyniosły gitarę, śpiewały, śmiały się z nami, tak na luzie. Przypatrywałam się im uważnie i zauważyłam w ich oczach i zachowaniu wielką pasję życia z Bogiem. Radość i normalność w nieustannej bliskości z Bogiem mnie ujęły. Od tego wieczoru stałam się inną Anką. Gdy wróciłam do domu, mama zauważyła moją zmianę. Stałam się bardziej pomocna, radosna, spokojna. Zapisałam się do scholi i oazy. Bycie na Eucharystii stało się potrzebą serca nie tylko w niedzielę. Odnalazłam Boga i potrzebę bycia blisko Niego. Po ukończeniu szkoły podstawowej postanowiłam pójść na Jasną Górę z naszą pielgrzymką klenicką. Tam poznałam moje przyszłe siostry. Przyjechały tylko na trzy dni, a w moim sercu zostały na zawsze. (uśmiech) Po pielgrzymce pojechałam na rekolekcje do Poznania, gdzie potem jeździłam przez cztery lata. Przed maturą postanowiłam, że pójdę za głosem serca i wstąpię do zakonu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama