Nowy numer 37/2021 Archiwum

Reguła życia to dobra praktyka

– Nasza wspólnota to pewna ścieżka do doskonałości. Idealni nigdy nie będziemy, ale warto kroczyć w dobrym kierunku – podkreślają Emilia i Jan Walczakowie z Głogowa.

Małżonkowie od lat młodzieńczych formują się w Ruchu Światło–Życie. Najpierw była to oaza młodzieżowa, a dziś Domowy Kościół. –  Poznaliśmy się, kiedy byliśmy animatorami, w sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej – wyjaśniają.

To się bardzo sprawdziło

– Oaza była ze mną przez całe liceum, a potem studia. Teraz jestem mamą, żoną, pracownikiem, a zasady, które poznałam na początku formacji oazowej, są cały czas ze mną. Oaza ukształtowała mnie jako człowieka. To też ogrom wsparcia duchowego. Chyba nawet styl życia – mówi Emilia. Dziś razem z mężem kontynuują formację w gałęzi rodzinnej Ruchu Światło–Życie, czyli Domowym Kościele. Nie zaczęło się to jednak zaraz po ślubie. – O wstąpieniu do Domowego Kościoła pomyśleliśmy dopiero wtedy, kiedy cała trójka naszych dzieci była już z nami. Chłopcy mieli dwa lata, Zosia cztery. Pamiętam, że patrzyłem na nich i pomyślałem, że potrzebujemy pomocy duchowej w ich wychowaniu. Drogowskazów, wspólnoty i rad innych małżeństw. I to się bardzo sprawdziło. Po dołączeniu do kręgu okazało się, że są w nim rodziny z podobnymi pytaniami i oczekiwaniami, chociaż nie wszyscy przeszli młodzieżową formację oazową – wyjaśnia Jan.

Wspólnota niesie ich przez życie, choć łatwo nie jest. – Wątpliwości, trudne momenty w ciągu ośmiu lat były i nadal się zdarzają. Każda z rodzin naszego kręgu ma troje, czworo dzieci. To ogrom obowiązków, zawirowań zawodowych, osobistych. Niektórzy odchodzą, dołączają nowe małżeństwa. Przetrwaliśmy dzięki rekolekcjom. Na to zwracała nam uwagę prowadząca nasz krąg przez pierwsze lata para – wyjaśnia żona. – Nie zawsze udawało nam się być na rekolekcjach przez dwa tygodnie, ale mamy za sobą kilka takich spotkań tematycznych i pierwszy stopień, na którym poznaliśmy rodziny Domowego Kościoła z całej Polski. To nam ładowało akumulatory na cały rok. W wytrwaniu pomaga też obecność księdza na spotkaniach kręgu – dodaje mąż.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama