Nowy numer 38/2021 Archiwum

Karmelove

Płaszcz. Okrycie. Ciepło. Bezpieczeństwo. Przynależność. Szkaplerz. Ta sekwencja myśli wraca do mnie niezmiennie od lat w połowie lipca, kiedy to Kościół daje nam nowennę przed uroczystością Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel.

Na co dzień o nim nie myślę, choć od 20 lat nieprzerwanie dotyka mojej skóry, a każdego dnia towarzyszy mi modlitwa z nim związana. Prosty znak.

Wydawałoby się, że zbyt prosty, aby miał znaczenie. To jednak w tej właśnie prostocie tkwi jego siła – obejmuje codzienność. Dla mnie stał się też początkiem głębokiej duchowej podróży, choć przyjmując go, kompletnie się tego nie spodziewałam. Tymczasem okazał się bramą, znakiem przynależności i drogą. To samo można powiedzieć przecież o Maryi, której noszący szkaplerz oddają się w tym znaku jako siostrze i matce – jest bramą, znakiem, drogą i nauczycielką cichej karmelitańskiej Obecności. Siostrą – kimś najbliższym, powiernikiem codzienności. Rozglądam się więc tam, gdzie jestem, szukając karmelitańskich śladów, bo czuję się pośród nich jak w domu, jak u siebie. I w naszej diecezji jest takie miejsce, choć może nieco zapomniane. Przez 125 lat, na przełomie XVII i XVIII w., zamek w Kożuchowie był domem zakonnym karmelitów bosych. Mamy u siebie kawałek dziedzictwa Karmelu. To cieszy i rodzi małą nadzieję – że ziarno, które umiera, wydaje plon. Dziś szkaplerz można przyjąć w każdym kościele pod pewnymi warunkami, ale szczerze zachęcam do odwiedzenia w tym celu któregoś z karmelitańskich zakonów. Może okaże się, że będzie to dużo głębsza podróż, niż tylko po dwa kawałki materiału połączone sznurkiem…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama