Kiedyś nazywał się on „Rekolekcjami filmowymi”, od kilku lat – dosyć nieskromnie – „Kinem według Draguły”. Pokazuję na nim filmy, które nie zawsze można nazwać religijnymi, ale zawsze są to obrazy warte oglądnięcia, a jednocześnie raczej pomijane przez dystrybutorów kinowych.
Dziękujemy, że z nami jesteś
Masz subskrypcję? zaloguj się
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł
Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI
«
‹
1
›
»








