Nowy numer 25/2022 Archiwum

Człowiek wychodzi taki lekki!

– Była żoną i matką, ale też zakonnicą. Inspiruje każdy stan i wstawia się za ludźmi w sprawach trudnych i beznadziejnych – podkreśla Joanna Karbowiak z Chlebowa.

Relikwie św. Rity, bo o niej mowa, trafiły do Chlebowa 10 lat temu. To jedna z najbardziej znanych na świecie świętych. Urodziła się ok. 1380 roku we włoskiej Cascii. Zgodnie z wolą rodziców wyszła za mąż za Ferdynanda Manciniego, któremu urodziła dwóch synów. Porywczy mąż był powodem wielu jej dramatów, a ona znosiła swój los z anielską cierpliwością.

Pewnego razu małżonek został zabity w porachunkach zwaśnionych rodów, a jego dwaj synowie postanowili pomścić go zgodnie z włoskim prawem wendety. Matka próbowała ich od tego odwieść, a gdy to się nie udało, prosiła Boga, aby uniemożliwił im popełnienie grzechu morderstwa. Rok później obaj synowie zmarli podczas epidemii. Owdowiała Rita w wieku trzydziestu kilku lat wstąpiła do zakonu augustianek w Cascii. Miała szczególne nabożeństwo do Bożej męki. Kiedy pewnego dnia kaznodzieja mówił na ten temat, poprosiła gorąco Jezusa, by dał jej zakosztować chociaż jednego ciernia, który ranił Jego przenajświętszą głowę. Modlitwa została wysłuchana i w jej głowie wytworzyła się bolesna rana, która zadawała Ricie nieznośne cierpienia przez 15 lat, aż do śmierci. Ostatnie cztery lata życia spędziła w łóżku, złożona ciężką chorobą. Legenda mówi, że Pan Jezus sprawił jej ogromną radość, ofiarowując w środku surowej zimy bukiet pięknych, pachnących róż. Dlatego po dziś dzień utrzymuje się tradycja święcenia „róż św. Rity”.

Jesteś najpiękniejszą perłą

Chlebowski kościół, w którym od dziesięciu lat znajdują się relikwie świętej, otwiera i zamyka Maria Łopatkiewicz. Jest tu kościelną od 35 lat. – Gdy relikwie trafiły do naszej parafii, prosiłam św. Ritę w pewnej intencji. Modlitwy zostały wysłuchane i do tej pory wszystko jest w porządku. Jestem jej niesamowicie wdzięczna – zwierza się. – W ciągu tych dziesięciu lat tylko jeden raz opuściłam comiesięczne czuwanie z modlitwą ku czci św. Rity, bo było wtedy za gorąco i bałam się, że zemdleję. Człowiek wychodzi z kościoła zawsze pełen radości i chęci do życia. Taki lekki! Potrzebna była taka patronka w naszej parafii – dodaje.

Świętej Ricie oddaje się w opiekę także Joanna Karbowiak z Chlebowa. Daty wprowadzenia relikwii do parafii na pewno nie zapomni. Wróciła tego dnia z nowo narodzonym synem Szymonem do domu. – Nie byłam wtedy jeszcze w stanie uczestniczyć w całej uroczystości, ale chociaż na chwilę przyszłam do kościoła – wspomina pani Joanna. – W rodzinie dzięki wstawiennictwu św. Rity doświadczyliśmy małego cudu. Teściowa ponad 40 lat opiekowała się chorym na stwardnienie rozsiane mężem i gdy nagle okazało się, że sama ma raka, ofiarowaliśmy Mszę św. za nią, zawieźliśmy jej obrazek św. Rity, róże i oczywiście modliliśmy się. Podczas badań została wycięta próbka, a potem teściowa miała być operowana, ale kiedy pojechała na powtórne badania, okazało się, że operacja już nie jest potrzebna. Czuję opiekę św. Rity, więc staram się rozpowszechniać jej kult, chociażby zostawiając obrazki, gdzie tylko mogę. Rozdaję też perły, które są błogosławione na koniec Mszy św. Kiedy ją komuś daję, mówię: „Jesteś najpiękniejszą perłą w oczach Boga”. To wlewa w serca nadzieję – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama