Nowy numer 25/2022 Archiwum

Z intencją u Pani Cierpliwie Słuchającej

Chcą przybyć do Matki Bożej, aby prosić o nowe i święte powołania. Część drogi pokonają na rowerze, a część pieszo.

Pomysł na pieszą pielgrzymkę z Rzepina do Rokitna w intencji nowych powołań zrodził się w grudniu ubiegłego roku, kiedy to przy tutejszej parafii powstała grupa Przyjaciół Paradyża. Wcześniej w organizacji pielgrzymowania przeszkodziła pandemia, ale teraz nie można czekać, tylko trzeba ruszać w drogę razem z innymi grupami z diecezji.

– Chęć udziału w diecezjalnej pielgrzymce powołaniowej do rokitniańskiego sanktuarium zapowiedział prefekt seminarium ks. Wojtek Oleśkow. Ucieszyłem się, bo to pragnienie było od dłuższego czas w sercach wielu parafian – wyjaśnia wikariusz ks. Damian Wierzbicki. – Wspólnie z proboszczem Stanisławem Wenclem wzięliśmy do ręki mapę, by przestudiować trasę. Okazało się, że to zbyt daleko, aby w jeden dzień dotrzeć pieszo z Rzepina do Paradyża, skąd następnego dnia wszystkie grupy razem wyruszają dalej do Rokitna – dodaje.

Intencja jest jedna

W drogę wyruszają nie tylko członkowie Przyjaciół Paradyża, ale też rodziny, młodzież, a nawet dzieci. – Wszyscy chcemy modlić się o nowe powołania. Mamy w Rzepinie dużą grupę ministrantów prowadzoną przez ks. Marcina Marciniaka, który również ze swoimi ministrantami wyruszy z nami w pielgrzymce. Modlimy się, aby Pan Bóg kogoś z nich powołał do kapłaństwa – mówi ks. Wierzbicki. – Oczywiście do udziału zapraszamy nie tylko osoby z naszej parafii, ale też z całej okolicy. Warto modlić się wzajemnie za siebie i prosić o nowe powołania – dodaje.

Na pielgrzymkę wybiera się Ewa Ciesielska z Rzepina. Gdy dowiedziała się o pomyśle pielgrzymki rowerowo-pieszej do Rokitna, nie wahała się ani chwili. – Pomyślałam, że to dobry sposób na modlitwę w intencji powołań. Razem z mężem i córkami odliczamy już czas do wyjazdu – uśmiecha się. – Moja mama nauczyła mnie modlić się, schola śpiewać, a pielgrzymki piesze – być pokorną. Były też wspólne wyjazdy z naszym księdzem w góry. Bóg dał mi wiele szans i możliwości, żebym się odnalazła, i już wiem, że chcę tego, czego On chce. W życiu nie zawsze było różowo, ale zawsze wiedziałam, że jest On i wystarczy Go posłuchać. Ksiądz Piotr Pawlukiewicz napisał, że „Pan Bóg zawsze przychodzi 15 min za późno i zawsze zdąży”. Idę na pielgrzymkę, bo mam też kilka osobistych intencji i kilka powierzonych. Będę prosić Matkę Bożą, żeby wstawiła się w tych sprawach u swego Syna. Jej przecież nie odmówi. Trud drogi, który mnie czeka, jest tym, co mogę oddać Bogu, mojemu Tacie – dodaje.

Pan Bóg postawił na drodze pani Ewy różnych księży. – Nie jest im łatwo i właśnie dlatego modlę się każdego dnia za tych, których znam, i wszystkich innych, żeby Matka Boża dała im siłę do bycia świętymi kapłanami i wyprosiła wiele nowych powołań – podkreśla.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama