Nowy numer 39/2022 Archiwum

Odzyskać spokój i ciszę

„Nad wodą, nad złotą, płócienny nasz dom stanie na parę wieczorów i tam się spotkamy, i zmieni się świat w pieśń egzotycznych kolorów” – tę harcerską piosenkę nucono na spływie kajakowym w 1960 roku.

A płynął nim Wujek – tak nazywali wówczas ks. Karola Wojtyłę studenci, którzy przemierzali z nim Polskę wzdłuż i wszerz. Wyprawa rozpoczęła się 24 lipca w Sławie.

„W pierwszym upalnym dniu w Sławie Śląskiej po złożeniu kajaków wypłynięcie na Jezioro Sławskie, a potem przenoska do Kanału Obrzańskiego, gdzie kapitanowie, brnąc w błotnistej mazi, ciągnęli z wysiłkiem kajaki. Wszyscy na tym słońcu się spalili, a Zosia, szczególnie wrażliwa, nogi miała jak raki. Wieczorem najpierw Nana, potem Jurek kazali jej założyć długie spodnie. Była wzruszona ich troskliwością” – tak to wspomina Maria Bucholc w książce pt. „Zapis drogi. Wspomnienia o nieznanym duszpasterstwie księdza Karola Wojtyły”.

Po drodze było kilka dłuższych przystanków. – Pierwszy w Konotopie, gdzie kiedyś była baza PTTK. Drugi nad Jeziorem Wilczkowo, gdzie mieli dłuższy postój. Taki odpoczynek robili zawsze po dłuższych odcinkach. Oni nazwali to „dniem turysty” – wyjaśnia Jerzy Jaszczak z Kargowej, organizator spływów kajakowych.

A co się działo podczas dnia turysty? Zapewne była wspólna modlitwa, długie rozmowy przy ognisku, słodkie leniuchowanie i oczywiście piłka nożna. „W 1960 roku podczas kajaków (Obra i Gwda) był mecz piłkarski, na którym wraz z Marysią (…) byłyśmy sędziami liniowymi. Mój kapitan Janek Wodniecki w ferworze rozgrywki sfaulował Wujka i sprowadzałam obolałego, kulejącego Gracza z boiska” – wspomina Urszula Piech w cytowanej wcześniej książce.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy