Nowy numer 39/2022 Archiwum

"Pustynna" rocznica w Paradyżu

Wspólnota Pustynia w Mieście ma już 30 lat. Jubileusz obchodziła podczas swych rekolekcji. 6 sierpnia spotkali się tu jej członkowie i przyjaciele.

W sobotni wieczór wspólnota celebrowała Nieszpory Zmartwychwstania, ważny punkt każdych dorocznych wakacyjnych rekolekcji.

– Te nieszpory są zawsze momentem odnowienia naszych „zaangażowań”, czyli zobowiązań do życia regułą wspólnoty przez najbliższy rok – mówi ks. Mariusz Jagielski, obecny pasterz Pustyni w Mieście.

– A w tym roku z okazji 30-lecia pomyśleliśmy, że byłoby dla nas wielką radością, aby ci, którzy chociaż na pewnym etapie byli w Pustyni, chcieli z nami modlić się i świętować. Podczas liturgii, zgodnie z naszym charyzmatem, będziemy się też śpiewać naszą Litanię nocy. To modlitwa wstawiennicza za miejsca, w których żyjemy – dodaje.

W nieszporach uczestniczył inicjator wspólnoty ks. Zygmunt Zapasnik, dziś posługujący w polonijnej parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Londynie. – Zaczęło się od rekolekcji dla młodzieży w czasie ferii zimowych w Głogowie – wspomina. – Młodzież, którą wcześniej uczyłem w Zielonej Górze, przyjeżdżała tam na rekolekcje weekendowe. Z niej zaczęła się tworzyć grupa ok 40 osób, która przyjeżdżała systematycznie. Organizowałem tam też otwarty dla wszystkich czas medytacji i adoracji połączony z Eucharystią i dzieleniem się doświadczeniami. Nazywałem tu „pustynią w mieście”. Inspiracją była książka „W poszukiwaniu Boga” Georga Basila Hume’a, który pisał o człowieku żyjącym między „pustynią”, czyli pragnieniem ciszy i doświadczenia Boga, a „targowiskiem”, czyli pragnieniem działania. A potem, w 1998 r., pojechaliśmy z kilkoma osobami z tej grupy, już wtedy studentami, do niemieckiego Neuzelle. Po pięciu dniach postu i milczenia doszliśmy do wniosku, że mamy te same pragnienia i tak zaczęły powstawać struktury Pustyni w Mieście. W 2001 r. bp. Adam Dyczkowski zatwierdził nasz statut i otrzymaliśmy dom w Lesznie Dolnym. Był on przez pięć lat naszym centrum. Przyjeżdżało tam wielu ludzi na czas modlitwy i skupienia. A młodzi na studiach zaczęli zakładać nasze komórki w miastach, w których studiowali. To było pączkowanie wspólnoty – opowiada.

Jak ks. Zapaśnik, wieloletni ojciec duchowny alumnów seminarium w Paradyżu i dla członków wspólnoty po prostu ojciec Zygmunt patrzy na minione lata? – Dużo osób przeszło przez Pustynię – mówi. – Nie wszyscy zostali, ale wielu dostało narzędzia do tego, by się modlić i szukać drogi do Pana Boga. A jeśli dziś nie ma ich we wspólnocie, to chyba nie jest najważniejsze. Ważne jest jeśli wykorzystują te narzędzia i starają się być blisko Boga. Także w innych wspólnotach – dodaje.

Od początku w Pustyni jest Dariusz Kozieł. Tu poznał swoją żonę, Magdalenę. – Dziś są z nami rodziny z dziećmi, kilka osób samotnych, no i księża, z których jedni należą do wspólnoty, inni są z nią związani. Wśród nich są tacy, którzy odkryli umocnili w niej swe powołanie. Członkowie i sympatycy wspólnoty są także w innych diecezjach w Polsce i nawet zagranicą – mówi.

Początki Pustyni w Mieście sięgają 1992 r. Dziś jest to wspólnota modlitewna, skupiająca osoby różnych stanów, a zarazem stowarzyszenie katolickie. Charyzmatem wspólnoty jest praktykowanie modlitwy kontemplacyjnej w codziennym życiu współczesnych ludzi.

« 1 »
DO POBRANIA: |
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy