Nowy numer 39/2022 Archiwum

Geniusz na dworze

Europejska muzyka bez niego byłaby inna. Georg Philipp Telemann, prekursor klasycyzmu, inspirował Händla, Haydna i Mozarta. Jego duch unosi się w Żarach.

To było wunderkind, cudowne dziecko. W rodzinnym Magdeburgu muzyki uczył go tylko ojciec, notabene pastor i organista, oraz krótko dwaj nauczyciele śpiewu i gry na klawesynie. Ale 12-letni Georg już skomponował „Zygmunta”, swą pierwszą… operę i z czasem grał dosłownie na wszystkim. Pisał po latach w jednej z trzech (!) autobiografii: „Bóg i natura dali mi prawdziwy pociąg do muzyki (…), którą cenię jako główne szczęście mojego życia”.

Suita co tydzień

Matka, bojąc się nędzy syna muzyka, wysłała go do Lipska na studia prawnicze i zakazała gry na czymkolwiek, zapisania choćby jednej nuty. Nie posłuchał. Nocami komponował pieśni, motety i miniatury na flet, skrzypce i klawesyn. Był też organistą i kierował studenckim zespołem przy kościele św. Mateusza, a nawet lipską operą. W sierpniu 1704 roku 23-letni Telemann, prawnik z dyplomem, ale sercem muzyk, przybył do Żar. Zatrzymał się w hotelu de Pologne, jak przed rozbiorami nazywał się ów zajazd. Ale na krótko. Do Żar zaprosił go bowiem hrabia Erdmann II Promnitz, dworzanin Augusta II Mocnego, króla polskiego i elektora saskiego. Od nowego roku Telemann miał być jego kapelmistrzem. A była to posada nie byle jaka. Dwór Promnitza, urządzony w stylu Ludwika XIV – Króla Słońce, był wszak jednym z najwspanialszych sasko-polskich dworów magnackich.

Dworską kapelą kierował tu niejaki Wolfgang Kaspar Printz, świetny teoretyk i historyk muzyki oraz organista w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny. Mistrz, który swe wybitne prace tworzył i drukował w Żarach, cieszył się z godnego następcy.

Obowiązkiem kapelmistrza Telemanna było komponowanie muzyki, przepisywanie nut, kierowanie kapelą podczas nabożeństw i uroczystości oraz gra na organach. Zadebiutował tu, gdy w 1705 r. król August II zatrzymał się w Żarach, jadąc z Warszawy do Drezna. Klaus-Peter Koch pisze: „Okres żarski wywarł wpływ na działalność kompozytorską Telemanna. Sam mówi o około 200 suitach orkiestrowych, które skomponował w tym czasie. (…) Musiałby wobec powyższego być w stanie skomponować średnio jedną taką suitę na tydzień” („Hereditas Culturalis Soraviensis”). I naprawdę Telemann potrafił pisać muzykę szybciej niż inni listy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy