Nowy numer 39/2022 Archiwum

Zielonogórzanin w Paryżu

Ojciec Jacek Mleczko jest proboszczem we francuskiej miejscowości. Zawiodła go tam wspólnota Chemin Neuf, czyli Nowa Droga.

Levallois-Perret nad Sekwaną w regionie Île-de-France należy do paryskiej aglomeracji. To najgęściej zaludnione miasto Francji. Parafia ojca Jacka obejmuje całą 65-tysięczną miejscowość. Czy to oznacza aż tylu wiernych?

– Ostatnio w sondażu o społeczeństwie francuskim 34 procent respondentów zadeklarowało się jako katolicy – mówi proboszcz. – We Francji nie mamy odwiedzin duszpasterskich ani kartotek parafialnych, nie ma więc dokładnych danych o liczbie parafian, ale uśredniając, można powiedzieć, że u nas jest ich 25 tysięcy – tłumaczy. Sporo. W niedziele jest tu siedem Mszy św. Uczestniczy w nich łącznie blisko 1100 wiernych. – Ale przed pandemią było nas więcej – zaznacza proboszcz.

Dostęp do serca

Parafialny zespół duszpasterski to członkowie wspólnoty Chemin Neuf: trzej księża, trzy siostry zakonne i małżeństwo. Są też do pomocy trzej diakoni stali i dwaj księża studenci z Afryki. Charyzmat Chemin Neuf tworzy specyfikę tej parafii. – My, duszpasterze, nie mieszkamy na plebanii sami, ale z naszymi siostrami i z rodzinami. Dużo rzeczy robimy wspólnie – mówi proboszcz. – Przede wszystkim razem modlimy się, rano spotykamy się na jutrzni, a w południe na Mszy św., ale też pracujemy razem. Jeśli trzeba podjąć decyzję, zorganizować jakieś wydarzenie czy na przykład projekt formacyjny, rozmawiamy ze sobą, a punkt widzenia siostry czy małżeństwa jest całkiem inny niż księdza. I rzeczywiście, na podstawie tego, co mówią nam parafianie, wydaje mi się, że nasze propozycje są kompletne: wierne Bogu i człowiekowi. Nie ma jednoaspektowego podejścia do sprawy – dodaje.

Ale czy taka wspólnota nie budzi kontrowersji? – Jesteśmy tu już od 24 lat, a więc to rzeczywistość, do której parafianie się przyzwyczaili – odpowiada o. Jacek. – Na początku jest zawsze trochę obaw czy niezrozumienia, ale bardzo szybko pozytywne spojrzenie zaczyna dominować. Parafianie widzą, że np. zmienia się proboszcz, ale nie zmienia się styl duszpasterstwa. Jednym łatwiej jest porozmawiać z księdzem, innym z siostrą albo z matką rodziny. Tak więc serce parafii jest szersze. A parafianie widzą, że wiele rzeczy robimy razem, ale mamy też osobne mieszkania i np. wieczorami jesteśmy u siebie – dodaje.

Parafialny team jest duży, ale i pracy nie brakuje. – W tym roku pobiliśmy chyba rekord przygotowań do chrztu: 320 dzieci. Do tego po kilkadziesiąt pogrzebów i par przygotowujących się do małżeństwa – opowiada proboszcz. Także katecheza parafialna, w salkach. Dla, bagatela, 400 dzieci. – Miejscowość jest bardzo młoda. Jedynym problemem jest to, że mieszkania tu są dosyć drogie i niezbyt duże, a więc gdy ludzie mają drugie, trzecie dziecko (a tutaj rodziny katolickie miewają czwórkę, piątkę dzieci), myślą o przeprowadzce. Tak więc jesteśmy parafią, która ciągle przyjmuje nowych ludzi i również co roku mówi innym „do widzenia” – opowiada ks. Mleczko. Krajobraz parafii tworzą też inne wspólnoty: skupiające małżeństwa Equipes Notre-Dame, Wspólnota Życia Chrześcijańskiego, czyli małe grupy duchowości ignacjańskiej, charytatywna Secours Catholique, opiekująca się samotnymi Wspólnota św. Wincentego a Paulo czy CCFD-Terre Solidaire, promująca naukę społeczną Kościoła. Ale główny rys parafii to duchowość Chemin Neuf. – Biskup zna naszą wspólnotę od ponad 30 lat i ma do nas ogromne zaufanie. Cieszy się nami, bo charyzmat każdej wspólnoty ubogaca jego Kościół lokalny i zarazem ufa nam, bo wie, że nie będziemy zmuszali ludzi do naszego charyzmatu – mówi proboszcz.

Katecheza pozaszkolna

To właśnie biskup diecezji powierza prowadzenie parafii danej wspólnocie, a proboszcza i ekipę, za jego zgodą, posyłają przełożeni wspólnoty. A jak wygląda kwestia zatrudnienia członków zespołu parafialnego? – Modele są różne. Nasze małżeństwo to emeryci, którzy mają własne utrzymanie. Małżonek jest diakonem stałym, ale w naszej diecezji diakoni stali nie otrzymują żadnego uposażenia. Natomiast żona kieruje katechezą parafialną, którą prowadzi 60 katechetek wolontariuszek, i ma od parafii pewne uposażenie – tłumaczy o. Mleczko.

60 katechetek? Imponujące! – Naszą metodą jest katecheza w małych, kilkuosobowych grupach. To oczywiście inny model niż w Polsce. Nasi katecheci zobowiązują się do jednego, około półtoragodzinnego spotkania w tygodniu z tylko jedną grupą. No i do udziału w formacji. Nie jest to więc zaangażowanie zawodowe. Ale zgodzę się z podziwem, który wyczuwam, bo rzeczywiście świeccy w Kościele we Francji są bardziej zaangażowani niż w Polsce. Jakby lepiej zrozumieli sakrament bierzmowania, który posyła do misji w świecie i Kościele. A my z kolei bardzo dbamy o ich formację, m.in. przez różne kursy, które pogłębiają życie duchowe, lub warsztaty. W przypadku wielu rodzin należy to po prostu do ich kultury chrześcijańskiej: jestem katolikiem, więc mam jakąś posługę w Kościele. A przygotowując np. dzieci i rodziców do chrztu czy narzeczonych do ślubu, sami odkrywają coś w wierze. Nie jest to jednak duch Kościoła niemieckiego, że oto my tu jesteśmy Kościołem i zrobimy porządek. Może dlatego, że Kościół we Francji jest uboższy finansowo – tłumaczy kapłan, który proboszczem był także w Berlinie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy