GN 4/2023 Archiwum

Precyzyjne cele

„Jak nie uczyć religii w szkole?”. Mówiono na ten temat 28 października przy parafii pw. Ducha Świętego w Zielonej Górze.

Gościem był ks. Damian Wyżykiewicz ze Zgromadzenia Misjonarzy św. Wincentego a Paulo, autor m.in. takich książek jak „Ostatni dzwonek. Rozmowy o przyszłości lekcji religii” czy „Antypodręcznik do religii”.

Trzydzieści lat szkolnego nauczania religii to dobry czas na podsumowania i wyciągnięcie wniosków, jakich błędów nie popełniać. – Podstawowym problemem jest to, że wielu katechetów nie zna celu religii w szkole – wyjaśniał ks. Wyżykiewicz. Jak tłumaczył gość, szkolna lekcja religii nie jest wypełnieniem całej katechezy. Nowe „Dyrektorium katechetyczne” mówi bowiem jasno, że katecheza obejmuje trzy sfery: najpierw rodzinę, potem Kościół, w którym rozwija się właściwie wiara, i dopiero na koniec szkołę. – „Dyrektorium” liczące prawie 200 stron ma tylko sześć punktów na temat religii w szkole i bardzo jasno podkreśla, że jest to wyłącznie wprowadzenie w chrześcijaństwo. Potem należy młodego człowieka zaprosić do wspólnoty przy parafii – mówił ks. Wyżykiewicz. – Chodzi o to, żeby katecheta miał jasne, precyzyjne cele i nie przerażał się, że od razu do wszystkich nie dotrze – dodał.

„Można być nauczycielem religii, a można być katechetą”. Po spotkaniu to zdanie najbardziej zapadło w pamięć katechetce Julii Skowrońskiej. – Wielu katechetów odpowiada sobie na pytania, jak uczyć, jak być z uczniami, a tutaj ksiądz Damian podjął się tematu od drugiej strony: Jak nie uczyć? Kim nie być? Konkluzją było to, że katecheza, lekcja religii powinna być spotkaniem, rozmową i byciem przy młodym człowieku – podkreślała.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy