GN 4/2023 Archiwum

W dwie strony

Nie wystarczy osobie bezdomnej dać schronienie. Trzeba jeszcze wskazać kierunek.

Od miesiąca mieszkańcy schroniska dla bezdomnych mężczyzn w Żukowicach z pomocą pracowników i wolontariuszy Caritas dwa razy w tygodniu przygotowują posiłki i rozwożą je do potrzebujących seniorów.

– Choć początkowo było wiele obaw, to panowie bardzo dobrze radzą sobie w roli pomocników kucharza i z rozwożeniem posiłków do podopiecznych z gmin Żukowice, Jerzmanowa i Głogów – wyjaśnia Tomasz Matuszak, kierownik schroniska. – Każdy z korzystających z naszego wsparcia otrzymuje dwudaniowy obiad. Przykładowo – wczoraj były gulasz i zupa kalafiorowa. Seniorzy na nas czekają i są bardzo zadowoleni. Cieszą się z dużych porcji, które – jak podkreślają – starczają im na dwa dni. Oczywiście wizyta panów nie ogranicza się tylko do przekazania posiłków, ale jest okazją do krótkiej pogawędki i poznania osób, którym niosą wsparcie – dodaje.

Pomysł przyniosło życie. – Osoby bezdomne odczuwają ogromny lęk przed wyrażaniem siebie i pomaganiem innym. Chcemy przywrócić te osoby społeczności lokalnej – wyjaśnia Dominika Iwan, kierownik projektów diecezjalnej Caritas. – Najpierw zdiagnozowaliśmy, w jakich obszarach jest to możliwe. Jednym z nich jest pomaganie starszym i samotnym seniorom, ale również przeciwdziałanie marnowaniu żywności – dodaje.

Seniorzy otrzymują wsparcie, ale to też niezwykle ważne dla mieszkańców schroniska. – Osoba bezdomna, która przywozi posiłek, widzi też różnorodność ludzkich kryzysów. Chociażby to, że wykluczonym może być też ktoś, kto dom ma, ale jest on dla niego swoistym więzieniem. Jedna z osób już podczas pierwszej wizyty zwierzyła się, że nie wychodzi z domu 6 lat. To na pewno daje do myślenia – podkreśla D. Iwan.

Pomysł jest poszerzany o dodatkowe elementy. Ostatnio wolontariusze szkolnych kół Caritas przygotowali dołączone do posiłków kartki z życzeniami na Dzień Seniora. – U wielu osób wzbudziły one łzy wzruszenia – mówi D. Iwan. – Poza tym panowie z animatorem społecznym przygotowują kiszonki i weki, które chcemy zawieźć seniorom przed świętami. Chcemy dać nie tylko posiłek z półproduktów, ale i coś, co zostało od początku do końca przygotowane u nas – dodaje.

Panowie nie żałują, że mają nowy obowiązek. – Cieszę się, że mimo mojego podeszłego wieku i słabszej formy mogę komuś pomóc – podkreśla pan Józef.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy