GN 4/2023 Archiwum

Na innych i na siebie

II Synod Młodych Diecezji Zielonogórsko- -Gorzowskiej przeszedł do historii. To ważny głos.

Synod odbywał się pod hasłem: „Kościół – tu jestem!”. Uczestnicy mogli wypowiedzieć swoją opinię o Kościele w trzech blokach tematycznych: „Kościół, który kocham”; „Kościół, który boli” i „Kościół, którego pragnę”. Swoje wnioski przedstawili bp. Tadeuszowi Lityńskiemu, który skrupulatnie je zapisywał i zapewnił, że nie pozostaną na dnie szuflady.

Nie musimy udawać

Co mówili podczas spotkania z pasterzem diecezji? Uczestnicy synodu podkreślają, że znaleźli się w Kościele dzięki autentycznym świadkom, u których słowa współgrały z czynami. Byli to zarówno rodzice, księża, katecheci, jak i po prostu rówieśnicy. Młodzież w Kościele ma też swoje autorytety. To nie tylko święci, z którymi szczególnie się utożsamia. – Autorytety znajdujemy również w księżach, których spotykamy. Widzimy, w jak wiele dzieł się angażują i jak bardzo są oddani drugiemu człowiekowi, a przy tym cały czas skupiają się na Bogu i są pokorni. Autentycznie pokazują, że warto iść za Bogiem i próbować Go odkryć – podkreśla Julia Czop. – Idziemy za księżmi, którzy są blisko człowieka i naprawdę chcą usłyszeć jego potrzeby i na nie odpowiedzieć – dodaje.

Ważną rolę w ich drodze odgrywa wspólnota, która pomaga im otworzyć się na Bożą łaskę. – W Kościele nie tylko wspólnie się modlimy i czytamy słowo Boże, ale też poznajemy ludzi, którzy potrafią nas wysłuchać – mówi Agnieszka Gorzelana. – We wspólnocie nie musimy nikogo udawać i możemy być sobą. W swoich środowiskach często trzeba wpasować się w grupę i coś zrobić, aby nas zaakceptowano, a tu wystarczy, że jesteśmy sobą, i to jest piękne – podkreśla Szymon Drop, a Anna Martin dodaje: – Kościół daje nam możliwość wzrostu, wskazuje kierunek w życiu i jest naszym domem, oparciem i fundamentem.

Kochamy i mówimy

Młodzi otwarcie opowiadali też o tym, co ich boli. W podsumowaniu prac w grupach poruszano kwestie skandalów obyczajowych wśród księży, politykowania z ambony, skupiania się na kwestiach materialnych, braku dbałości o liturgię czy fakt, że młodzież w Kościele jest za mało doceniana. Podkreślano przy tym, że mówienie o tym, co boli, to wyraz miłości do Kościoła. – Jeśli kogoś kochamy, to chcemy przecież jak najlepiej dla tej osoby – tłumaczył Bartłomiej Śliwiński. – Nasza grupa wyszła od pierwszej wspólnoty, czyli wspólnoty apostołów. Zauważyliśmy, że w Piśmie Świętym jest bardzo dużo momentów, w których apostołowie nie rozumieli tego, co Jezus do nich mówił, i nie potrafili Go słuchać do końca. Zauważyliśmy, że to jest powód tych wszystkich rzeczy, które nas bolą: nie potrafimy siebie słuchać. Nie potrafimy słuchać księży, a księża nas – dodał Dariusz Juryk.

Bolesny jest także brak autentyczności zarówno wśród świeckich, jak i wśród kapłanów, ograniczanie się duszpasterzy w posłudze do minimum i marginalizowanie młodych. – Jeździmy na rekolekcje, warsztaty, synod, a potem wracamy do parafii i próbujemy coś zaproponować, a wtedy zderzamy się ze ścianą księdza wikarego lub proboszcza, który mówi: „Ale przecież zawsze tak było!” albo: „Jak będziesz księdzem, to będziesz decydował”. Jeśli nie zadbamy o młodych już teraz i nie będziemy ich słuchać, to kiedy będą starzy, nie będzie ich w Kościele – zauważył Bartosz Śliwiński. – Boli nas też, że kiedy potrzebujemy duszpasterza, to go nie ma. Nie ma, więc nie przyjdzie na spotkanie oazy, nie poprowadzi zbiórki ministrantów, kręgu biblijnego itd. – dodał.

Kościół upragniony

Młodzi nie tylko patrzą na innych, ale też na samych siebie. – My sami swoim świadectwem odpowiadamy za Kościół. Przez to, że czasami jest nam ciężko przyznać się do wiary, też w jakiś sposób przyczyniamy się do jego postrzegania w świecie. To jest pole dla nas – podkreśla Dariusz Juryk. – Kościół jest miejscem, z którego bardzo dużo czerpiemy i otrzymujemy. Tu czujemy się potrzebni i ważni. I chcemy pokazać naszym rówieśnikom ten prawdziwy Kościół, który sami odkryliśmy – dodaje Maria Matyasz.

A jakiego Kościoła chciałaby młodzież? O tym debatowano ostatniego dnia synodu. – Kościół, którego pragniemy, to Kościół, który jest jednością i jest otwarty na drugiego człowieka, a my młodzi dostajemy w nim olbrzymie możliwości działania, bo jesteśmy nastawieni na to, aby dawać z siebie jak najwięcej – podkreśla Tamara Murzyńska.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy