Nowy numer 09/2024 Archiwum

Okno

Już zapomniałam – po latach przerwy – jak mi to smakuje.

Zapomniałam, jak odpoczywa głowa – zajęta nakładaniem kolejnych warstw i stawianiem kresek, nie produkuje karuzeli myśli. Zapomniałam, jak uważność zatapia w tej jednej, konkretnej czynności, dając wytchnienie od rytmu codzienności. Zapomniałam, jak się karmi dusza ciszą, kolorem, skupieniem, zanurzeniem w Obecności. Zapomniałam, jak poszerza się cierpliwość do siebie i świata, kiedy kolejny raz trzeba coś poprawić albo z niepewności drży ręka. Zapomniałam, ile daje mi proces tworzenia ikony. Od lat świat ikon jest mi niezwykle bliski – głównie modlitewnie, ale także jako rodzaj sztuki. Z tego powodu miałam już kiedyś nieśmiałe podejście do ich tworzenia. Okoliczności życiowe nie pozwoliły mi jednak na kontynuowanie tej przygody, aż do teraz. W Zielonej Górze na początku grudnia odbędą się, kolejne już w tym roku, warsztaty ikonopisarskie, które powoli tworzą pewien cykl, ale także wspólnotę osób. Mam przyjemność również w nich uczestniczyć i doświadczać razem z innymi tego, o czym pisałam wyżej. Nauka techniki pisania ikon to nie tyle proces artystyczny, ile modlitewny i medytacyjny, stąd umiejętności malarskie są zdecydowanie wtórne wobec zaangażowania serca – można spokojnie wejść w tę przestrzeń na poziomie amatorskim bez szczególnych zdolności plastycznych. Wartość ikony nie tkwi bowiem w jej walorach estetycznych, ale w tym, że jest oknem do świata duchowego. Za pomocą użytych materiałów, kolorów, gestów, proporcji pisana jest historia zbawienia, stąd ikonę się pisze, a nie maluje. A potem się ją czyta sercem i wiarą − Słowo pisane obrazem.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy