Służebnica Boża s. Iwona Król przeszło pół wieku służyła Kościołowi i jego mieszkańcom jako zakonnica, pielęgniarka, a przede wszystkim człowiek. – Przypomnę tylko, że uratowała kościół parafialny, z narażeniem życia wynosząc bombę, która potem eksplodowała na plantach – opowiada prelegentka Jolanta Pawłowska, członkini komisji historycznej w procesie beatyfikacyjnym s. Iwony. – Warto też wspomnieć, że chodziła pieszo do pobliskich miejscowości opuszczonych przez ludność niemiecką, żeby z kościołów wynosić konsekrowane hostie i sprzęt liturgiczny. Była wielokrotnie zatrzymywana przez podpitych, brutalnych żołnierzy, którzy nie liczyli się wówczas z Polakami i bardzo narażała swoje życie. Nie musiała tam chodzić, ale głęboka wiara skłaniała ją, żeby ratować to, co święte – dodaje.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








