Orszaki odbyły się nie tylko w dużych miejscowościach. 6 stycznia za Gwiazdą Betlejemską wędrowali też mieszkańcy parafii w Płotach pod Zielona Górą. To było prawdziwe rodzinne świętowanie, a na zakończenie odbyły się kolędowanie i piknik przy ognisku.
To był drugi orszak w parafii pw. NMP Bolesnej w Płotach. - Po moim przyjściu przed dwoma laty zaproponowałem mieszkańcom taką formę świętowania uroczystości Objawienia Pańskiego, a oni chętnie się zgodzili - wyjaśnia proboszcz ks. Łukasz Malec. - Nasza parafia obejmuje dwie miejscowości: Płoty i Zagórze, które tak naprawdę są ze sobą połączone i można łatwo się przedostać z jednej miejscowości do drugiej. W Zagórzu jest piękny park i tam było rozpoczęcie orszaku. Tam też była odczytana Ewangelia i wspólna modlitwa, a potem ruszyliśmy w drogę. Po dojściu do kościoła odbył się koncert kolęd, a potem parafialny piknik z ogniskiem - dodaje.
W organizację całego przedsięwzięcia zaangażowali się parafianie z proboszczem i sołtysami obu miejscowości: Grzegorz Grabiński (Płoty) i Sławomir Paul (Zagórz). - Oczywiście wspomagały nas dwa Koła Gospodyń Wiejskich, które przygotowały bigos, barszcz i paszteciki. Poza tym parafianie upiekli ciasto, a ja zrobiłem kutię, więc jedzenia było sporo - wspomina proboszcz.
W rolę Merców wcielili się proboszcz, sołtys i organista, którzy do Betlejem udali się na koniach z miejscowej stadniny. - Nigdy wcześniej nie jeździłem konno - śmieje się ks. Łukasz. - Na próbie trochę się bałem, ale już na samym orszaku strach minął - dodaje.
Orszak, jak podkreśla proboszcz, był przede wszystkim niezwykłym czasem integracji. - Płoty to taka parafia, która ciągle się rozbudowuje i wciąż nowe osoby się wprowadzają. Takie wydarzenie to dobra okazja do wzajemnego poznania się i zaangażowania w parafię - zauważa proboszcz.
Organizację orszaku wsparła burmistrz gminy Czerwieńsk - Agata Olejniczak.