W Kościele pw. Matki Bożej Gromnicznej w Kożuchowie byłem kilka razy, ale dopiero ostatnio, gdy nawiedziłem tę świątynię z racji odpustu, dostrzegłem tę niezwykłą rzeźbę. Po lewej stronie od głównego wejścia, w bocznej kaplicy, można podziwiać niezwykłą i poruszającą pietę, czyli rzeźbę przedstawiającą Matkę Bożą Bolesną z Jezusem złożonym na jej kolanach, tuż po zdjęciu z krzyża. Różni się ona od wielu innych podobnych tym, że Jezus ułożony jest bokiem do patrzących, wygląda tak jakby się ześlizgiwał z kolan Maryi wprost do grobu. Przy okazji doczytałem, że niedawno do Kościoła pw. św. Marii Magdaleny w Nowym Miasteczku powróciła zaginiona gotycka drewniana pieta, którą teraz mogą podziwiać mieszkańcy miasta. Czy warto im poświęcać felieton? Ano warto. Badania przeprowadzone przez francuski dziennik „La Croix” wśród dorosłych przystępujących coraz liczniej do chrztu pokazują, że dla 20 proc. konwertytów dominującym motywem było odnalezienie dziedzictwa kulturowego, a aż 50 proc. badanych chciałoby się zaangażować w przekaz tego dziedzictwa przyszłym pokoleniom. Przyzwyczailiśmy się traktować sztukę sakralną (podobnie jak i muzykę sakralną) jako dekorację, uświetnienie i dodatek do liturgii, zapominając, że ona nie tylko zdobi, ale i mówi. Może dobrze by było, żeby księża zaczęli trochę więcej z niej korzystać i na przykład od czasu do czasu powiedzieli kazanie „na obraz, witraż, rzeźbę czy na fresk” w kościele? Dobrze byłoby czasami zadrzeć głowę albo rozglądnąć się dookoła, by „posłuchać”, co mówią do nas te wszystkie święte wizerunki. Byłaby to nasza lokalna wersja tego, co Francuzi nazywają „efektem Notre Dame”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł