Pisanki są życiowe

W tej rodzinie już piąte pokolenie pisze pisanki. Na kruchym jajku można przekazać swoje myśli, pomysły, radości, a czasami także i cierpienie.

U sołtys Trzebicza Pauliny Pieluszczak-Suchodolskiej pisanki to rodzinna tradycja. – Jestem czwartym, a moje dzieci piątym pokoleniem wykonującym te piękne małe dzieła w naszej rodzinie. Wszystko zaczęło się od mojej prababci Tekli, która potem nauczyła moją babcię Marię wykonywać pisanki, ta zaś mojego tatę Henryka, a ja podpatrywałam babcię i tatę – wspomina. – Oczywiście na początku moje dziecięce pisanki nie były zbyt piękne, ale z czasem ręka się wyrobiła, a i doświadczenia przybyło. Wystarczyły chęci i to, że w rodzinie miałam dobre wzorce i tradycje. Dużo o tworzeniu pisanek opowiadali mi babcia i tata, zarówno o technikach, jak i o zwyczajach, które praktykujemy. Nie wyobrażam sobie Świąt Wielkanocnych bez wykonywania pisanek! Sztuki tej, wspólnie z moim świętej pamięci tatą, nauczyłam swoje dzieci – Anię i Adasia.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..