• facebook
  • rss
  • Mój dom jest tutaj

    dodane 20.09.2012 00:15

    Dorota Talleyrand. Wiele osób mówiło: „Moja księżna” z prawdziwą miłością. Bez względu na wyznanie czy status społeczny. W kondukcie pogrzebowym żegnało ją około 10 tys. osób – zauważa historyk Jarosław Skorulski z Zatonia.

    Piękna, dobrze wykształcona, ambitna i inteligentna, a przy tym księżna, polityk, filantropka, mecenas kultury, fundatorka szkół, ochronek i kościołów – jej życie na pewno nadawałoby się na dobry scenariusz filmowy. Dorota Talleyrand urodziła się w 1793 roku w Berlinie, a zmarła 19 września 1862 r. w Żaganiu. – Ukazują się na jej temat artykuły i książki w Niemczech, Francji, Anglii czy Stanach Zjednoczonych. Również w Polsce coraz więcej mówi się i pisze o tej niezwykłej postaci. Jej imieniem w 2004 roku została nazwana szkoła w Żaganiu, swoje ulice ma w Żaganiu i Zatoniu – zauważa Jarosław Skorulski. W tej ostatniej miejscowości odżywa na nowo pamięć o księżnej. Stowarzyszenie „Nasze Zatonie” wkrótce wyda książkę o miejscowości, której obszerny rozdział będzie poświęcony księżnej Dorocie, a na 23 września zaplanowało obchody 150. rocznicy jej śmierci, m.in. nastąpi odsłonięcie pamiątkowej tablicy w kościele.

    Piękna, inteligentna i ambitna

    Była najmłodszą z czterech córek Piotra i Doroty Biron, książąt kurlandzkich mieszkających w Inflantach, będących lennem Polski. – Nikt pewnie się nie spodziewał, że będzie ozdobą europejskich salonów i jedną z najbardziej wpływowych kobiet XIX wieku – zauważa Jarosław Skorulski, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia „Nasze Zatonie” i dyrektor Szkoły Podstawowej nr 17 w Zielonej Górze. – Książęta kurlandzcy związani blisko z dworem Stanisława Augusta Poniatowskiego sprzedali carycy Katarzynie Kurlandię i przenieśli się do Żagania, który wraz z księstwem nabyli w 1786 roku. Po rozbiorach Polski żagański dwór stał się schronieniem dla królewskich muzyków, rzeźbiarzy i aktorów. W tej atmo- sferze dorastała Dorota – dodaje. Duży wpływ na księżnę miał osobisty nauczyciel Scypion Piattoli, spolonizowany Włoch, wcześniejszy sekretarz króla Stanisława Poniatowskiego. Zapewne jemu zawdzięczała znajomość politycznych realiów, umiejętność negocjacji i wrażliwość na sprawy społeczne, a także znajomość historii i kultury polskiej. Wprawdzie serce Doroty należało do księcia Adama Czartoryskiego, ale posłuszna rodzicom szesnastolatka wyszła za mąż za Edmunda de Talleyranda-Périgord i wyjechała do Francji. Małżeństwo to było jednak tylko pozorem. – On hulaka, próżniak i hazardzista nie usiłował nawet udawać wierności. Ona dama dworu cesarzowej Marii Ludwiki, inteligentna, ambitna i gruntownie wykształcona, systematycznie zdobywała uznanie otoczenia. Burzliwe rozstania i powroty kończą się ostatecznie separacją – wyjaśnia historyk i kontynuuje: – Niewątpliwy talent do zjednywania sobie przyjaciół, niezależny sposób myślenia i nietuzinkowa uroda to atrybuty, które szybko dostrzegł wuj Edmunda i wprowadził Dorotę na europejskie salony. Aktywnie uczestniczyła w Kongresie Wiedeńskim, a także u boku Maurycego de Talleyranda-Périgord prowadziła w Londynie francuską ambasadę. Znała wielu wybitnych tamtych czasów: Napoleona I, Wellingtona, Metternicha, Palmersona, Aleksandra I, Fryderyka Wilhelma IV i Ludwika Filipa.

    In memoriam Dorothea

    Księżna Dorota wyniosła z domu również zamiłowanie do kultury i sztuki. – Znała Stendhala, Eugène’a Delacroix, Victora Hugo, Honoriusza Balzaca i Wolfganga Goethego. Swoje wiersze dedykował jej Leopold von Goeckling i Gian Carlo di Negro. Korespondowała z Chopinem, Verdim i Wagnerem – wylicza zielonogórski historyk. – Przyjaźń z Franciszkiem Lisztem zaowocowała jego koncertem w Żaganiu danym z okazji ślubu jej wnuczki Marii. Mistrz w klasztorze augustianów wykonał dla młodej pary słynne „Veni Creator Spiritus”. A na wieść o śmierci księżnej w 1862 roku swoje oratorium „Legenda o św. Elżbiecie” Liszt zadedykował: „In memoriam Dorothea, Sagani Principsse” – dodaje. Po śmierci Maurycego Talleyranda wyjechała z Francji i osiedliła się w małym barokowym pałacyku w Zatoniu k. Zielonej Góry, będącym częścią jej posagu.

    „Nareszcie jestem u siebie i przenika mnie przedziwne uczucie spokoju i zadowolenia, jakbym od lat tu przebywała. Zwyczajność i prostota otoczenia dają mi pewność, że odzyskam tu siłę i wiarę w ludzi” – pisała w pamiętniku. Na całkowity spokój nie mogła jednak liczyć. Musiała stoczyć z siostrzeńcem batalię o majątek rodowy w Żaganiu. Po wygranym procesie Dorota w 1844 roku otrzymała patent lenny od króla i powróciła jako księżna żagańska do rodzinnego domu. Często jednak powracała do Zatonia, gdzie zżyła się z tutejszą ludnością. W pamiętniku zapisała: „I znów jestem wśród swoich. Przywiązałam się do tego domu, do tutejszych wieśniaków, do świeżości powietrza, zieleni parku. Są tu ludzie prości, ciężko pracujący. Wiele mnie od nich dzieli, ale dostrzegam ich niedolę i tak jak potrafię, usiłuję ulżyć im w życiu. Chcę założyć im szkołę w Zatoniu. Dwoje młodych zdolnych chłopców wysyłam na mój koszt na naukę ogrodnictwa do Mużakowa. Zaleciłam panu von Wumbrowi opracowanie projektu melioracji gruntów, a lasy zatońskie oddałam w wieczystą dzierżawę gminie. Mojemu medykowi poleciłam udzielić wszelkiej pomocy potrzebującym. Przeraża mnie niespotykana śmiertelność wśród niemowląt. Muszę w tej sprawie coś zaradnego uczynić...”. W pamiętnikach księżnej jest wiele akcentów świadczących o jej emocjonalnym związku z tym, co polskie, np.: „Mimo niepogody udałam się do Otynia w celu wysłuchania mszy świętej – i przy wejściu do kościoła przywitali mnie proboszcz i miejscowi notable. Świątynia była wypełniona do ostatniego miejsca. Wręczono mi bukiet polnych kwiatów. Zdumiewająco doskonała gra organisty i śpiew liturgiczny dziecięcego chóru miejscowej szkoły katolickiej”. Tutaj na polskich terenach zapuściła korzenie: „Mój dom jest tutaj. Tutaj czuję się u siebie. Pomagając tym ludziom, czuję się tak, jakby urządzała dom. Odkrywam w sobie wielkie przywiązanie do tego kraju”.

    To nie wybielanie

    Zawiła była także jej droga wiary. W domu rodzinnym księżnej Doroty nikt nie przejmował się wychowaniem religijnym, choć rodzice uważali się za protestantów. – Tam było więcej małżeńskich zdrad, pogoni za blichtrem i egoizmu niż ewangelicznych zasad. Jako dziecko dumna była ze swej protestanckiej wiary – wyjaśnia Skorulski. Wychodząc za mąż za katolika, opierała się początkowo zmianie wyznania. Zrobiła to jednak w roku 1811. – Później jej burzliwe życie we Francji, na salonach pełnych przepychu i hedonizmu, nie korespondowało z nauką Kościoła. Swobodne życie w różnych związkach, owocem których były kolejne dzieci, nie wystawiają jej najlepszej cenzury. Z biegiem lat jej postawa religijna jednak przeszła prawdziwą transformację. W dojrzałym wieku księżnę coraz częściej można było zastać na modlitwach w pałacowych kaplicach w Valençay i Rochecotte – wyjaśnia historyk. Po przybyciu do Zatonia i Żagania miała do czynienia z podzieloną na katolików i protestantów społecznością. – Widziała, że podział ten jest źródłem wielu napięć. Delikatnie więc, lecz stanowczo, interweniowała we wszystko, co mogło wzbudzać religijne niepokoje. Dobrze żyła z duchowieństwem ewangelickim i katolickim. Wspomagała budowy świątyń obu wyznań. W Żaganiu założyła szkołę i szpital, w których uczyć i leczyć mogli się tak samo katolicy, jak i protestanci – zauważa Jarosław Skorulski. Księżna Dorota miała kilka życiowych etapów. – Nie ze wszystkich jej czynów należałoby brać dzisiaj wzór. Wiele osób zarzuca jej to, że źle się prowadziła, że o jej romansach plotkowano w całej Europie. I tak było. Ale na pewno etap żagański, czyli ostatnie 20 lat życia, można oceniać tylko na plus. To czas refleksji i zmiany sposobu życia – zauważa historyk i kontynuuje: – Księżna Dorota Talleyrand to postać nietuzinkowa i fascynująca, ale też trudna i skomplikowana, bo wymykająca się spod prostej oceny. Nie chodzi o wybielenie postaci, ale uczciwe przyznanie, że jej życie z czasem radykalnie się zmieniło. Zwłaszcza my, chrześcijanie, powinniśmy patrzeć, do jakiego etapu człowiek doszedł, a nie widzieć go tylko przez pryzmat wybranych selektywnie kilku lat – dodaje.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół