• facebook
  • rss
  • Boży męski świat

    dodane 26.09.2013 00:15

    – Podobnie jak sportowiec trenuje, bo dba o formę fizyczną, tak samo chrześcijanin musi dbać o swoją kondycję duchową – zauważa Jacek Majewski.

    Czy można połączyć modlitwę, formację, grę w piłkę nożną i oglądanie meczów? Zdecydowanie tak. Pomysł spotkań dla mężczyzn jest prosty. Raz na miesiąc jest Msza św., a potem spotkanie formacyjne, podczas którego są modlitwa, nauczanie i dzielenie się. – Obecnie rozważamy Litanię do św. Józefa. Na każdym spotkaniu kolejna osoba omawia jedno wezwanie – wyjaśnia opiekun grupy, ks. Robert Patro. – Działanie tej wspólnoty nie kończy się tylko na spotkaniach modlitewno-formacyjnych. Często razem chodzimy pograć w piłkę nożną, squasha, kręgle czy popływać na basen – dodaje.

    Z Jezusem na co dzień

    Sebastian Maślanka wraz z żoną Ewą należy do wspólnoty modlitewno-ewangelizacyjnej przy parafii św. Stanisława Kostki. To właśnie w tej wspólnocie zrodziła się idea męskich spotkań formacyjnych. – Tutaj mam możliwość popatrzenia z boku na to, co robię i jakie mam priorytety, które miejsce zajmują w moim życiu Bóg, żona, dziecko, znajomi, praca, hobby. Tutaj mogę dzielić się z innymi sytuacjami trudnymi, złymi, które są w naszym życiu obecne, jak i tymi dobrymi, oraz zobaczyć, jak inni mężczyźni żyją z Jezusem na co dzień – wyjaśnia Sebastian Maślanka i kontynuuje: – To mocne doświadczenie, gdy widzę, jak Bóg działa w życiu innych mężczyzn, że jest, troszczy się, czyni cuda mniejsze i większe, posyła, a także doświadcza ciężkimi sytuacjami po to, aby wzrastać i hartować mój charakter, odwagę, przygotowywać do następnych zadań w życiu. Ważnym elementem tych spotkań jest odkrywanie roli mężczyzny w relacji do kobiety. Wspólne dzielenie się tym, co znaczy, że mężczyzna chrześcijanin powinien być głową rodziny, jak realizować odpowiedzialność za rodzinę czy jak wzrastać w byciu mężem – dodaje.

    Potrzebne zginanie kolan

    Sebastian przekonuje, że zginanie kolan jest dla prawdziwych facetów. To samo robili Jezus, apostołowie i święci. – Bez codziennego zginania kolan… ginę, przede wszystkim duchowo, oddalam się od Boga, a przez to od Jego miłości, którą ja jako mężczyzna, jako głowa rodziny powinienem obdarzać bliskich i innych ludzi. Jak mam wzorować się na Jezusie, jeżeli z Nim nie przebywam, nie staram się wsłuchiwać w to, co do mnie mówi przez słowo, poruszenie serca czy innych ludzi – zauważa Sebastian Maślanka. – Widzę, jak bez modlitwy, Eucharystii, medytacji, czytania Pisma Świętego zmienia się moje podejście do życia. Jak staję się bardziej egoistyczny, nastawiony tylko na swoje potrzeby, zachcianki. Codzienne zginanie kolan jest mi po prostu potrzebne. Też po to, abym wiedział, że jest ktoś większy ode mnie, że nie ja jestem najważniejszy, że nie wszystko zawdzięczam tylko sobie – dodaje.

    Prawdziwe męstwo

    W spotkaniach zielonogórskiej grupy uczestniczy Krzysztof Załuski, który choć z wykształcenia jest ekonomistą, prowadzi małą firmę remontową. Jest szczęśliwym mężem i ojcem dwójki dzieci. – Bez duchowości nie ma spotkania z Bogiem, bez spotkania z Bogiem nie ma co liczyć na to, że jakieś światło oświetli nam to, co jest schowane w cieniu lub mroku. Prawdziwą mądrość może dać tylko Bóg. Gdyby nie wiara, modlitwa, Bóg i zginanie kolan, nie byłbym zdolny do tworzenia zdrowej, szczęśliwej rodziny. Dlatego właśnie mężczyzna powinien dbać o swoją duchowość, by choć troszeczkę widzieć „co jest co” – przyznaje Krzysztof i kontynuuje: – Co nazwać prawdziwym męstwem? To, kiedy ktoś kogoś uczy palenia, picia, ćpania, rozwiązłości, kłamstwa, szyderstwa i zdrady? Czy jednak męstwem jest pokorne zgięcie kolan i modlitwa do Boga? Kto jest bardziej męski? Ten, kto zostawia żonę i dzieci, bo już nic go nie łechce w tym związku, czy ten, który zgina kolana i prosi o mądrość, o jasność wtedy, gdy coś w związku zgrzyta. Kto wreszcie jest bardziej męski? Ten, który oddaje swoje życie na służbę dla innych, czy ten, który patrzy, kogo by tu oszukać, aby tylko polepszyć swój byt?!

    Nie chodzić we mgle

    ks. Robert Patro opiekun zielonogórskiej wspólnoty dla mężczyzn – Mężczyzna w rodzinie jest powołany do tego, aby być pasterzem dla własnej rodziny, dla żony i dzieci, takim duchowym przewodnikiem. Nie tylko w aspekcie materialnym, organizacyjnym, logistycznym, ale też przede wszystkim duchowym. Aby wiedzieć, dokąd ma prowadzić swoją rodzinę, musi być facetem, który zgina kolana i próbuje usłyszeć to, czego Bóg od niego oczkuje. Jeśli nie będzie tego robił, to będzie człowiekiem we mgle. Dlatego niezwykle ważne jest budowanie osobistej relacji z Jezusem poprzez modlitwę, życie sakramentalne i zaangażowanie w życie wspólnoty. Wszystko po to, aby był dobrym mężem i ojcem, bo przecież miłość rodzi się z Boga, który jest miłością.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół