• facebook
  • rss
  • Pasja w poradzieckiej bazie

    dodane 10.04.2014 00:15

    Kęszyca Leśna. Najmniejsza parafia w diecezji, miejscowość społecznie skomplikowana i bez tradycji. Stworzono w niej jednak misterium na miarę widowisk w Górce Klasztornej i Cytadeli Poznańskiej

    Parafia w Kęszycy Leśnej leży 10 km od Międzyrzecza. Jest kwietniowe popołudnie. Jarosław Ataman właśnie rąbie drewno na opał. Zapytany o misterium mówi, że jest jednym z aktorów. – W Kęszycy mieszkam od 1993 roku i jestem pracownikiem budowlanym. W misterium gram najgorszego żołnierza. Wydzielam chłostę Jezusowi i przebijam Mu bok – mówi Jarosław Ataman. – To jest bardzo przejmujący moment. Nawet jak teraz o tym mówię, to łza kręci się w oku i ciężko mi jest opowiadać – dodaje ze wzruszeniem. Idąc dalej, spotykam spacerującą z synkiem Natanem Barbarę Grzywnę. Jak się okazuje gra jedną z głównych ról. Jest Maryją. – Jest to trudna rola, na której ciąży pewna odpowiedzialność. Maryja, matka, która traci dziecko i nie może nic zrobić, nie rozpacza w szalony sposób, nie krzyczy, ale cierpi w głębi siebie. To cierpienie i ból jest najtrudniej pokazać – mówi pani Barbara. – Nie jestem zawodową aktorką i dla mnie misterium to jest coś więcej niż tylko gra. Nie umiem wyuczyć się roli na pamięć. Moja gra jest spontaniczna i całą sobą wyrażam to, co czuję. Cierpienie Maryi pokazuję poprzez łzy i wyraz twarzy. Wypowiadam też kwestie, moje osobiste rozważania, gdy Jezus upada, i po zdjęciu Go z krzyża – dodaje.

    Nauczyciel, strażak i górnik

    Spacerując dalej po byłym niemieckim garnizonie i późniejszej bazie wojsk radzieckich, które stacjonowały w Kęszycy Leśnej do 1993 roku, przechodząc pomiędzy wojskowymi blokami, mijam pomnik radzieckiego żołnierza i przed nową remizą strażacką spotykam kilku mieszkańców. Są to aktorzy amatorzy, którzy również biorą udział w misterium. Wśród nich jest Józef Matysiak, odtwórca roli Barabasza. – Mieszkam w Kęszycy od 5 lat i gram w misterium już trzeci raz. Jestem emerytowanym nauczycielem wychowania fizycznego i przewodnikiem po bunkrach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnień. Odkąd tu mieszkam, udzielam się we wszystkim, co jest w Kęszycy organizowane – mówi pan Józef. – Moja rola polega na pokazaniu się przed tłumem i okazaniu radości z uwolnienia. Moje zadanie to odpowiednia radosna mimika i ruchy okazujące szczęście z wolności – dodaje. Pytam, kto jeszcze chciałby opowiedzieć o swojej roli. Grupa wskazuje na Jerzego Kardelę, mówiąc, że jego zadanie jest ważne, bo jest lektorem. Rzeczywiście pan Jerzy ma radiowy głos. Kiedyś pracował w kopalni, a obecnie jest na emeryturze. – W całości misterium uczestniczy dwóch lektorów: św. Marek i św. Łukasz. Ja jestem tym drugim. Uczestniczę w misterium od samego początku, bo mieszkam w Kęszycy od dziesięciu lat. Do udziału w pasji namówił mnie ksiądz proboszcz. To było coś nowego dla tego środowiska, które kontaktu z kulturą ma bardzo niewiele – wyjaśnia lektor. – Św. Marek przytacza przede wszystkim myśli i słowa Jezusa, natomiast komentarz do tego, co się dzieje, począwszy od momentu pojmania, aż do ukrzyżowania, opowiadam ja, czyli św. Łukasz – dodaje. Czytanie podczas misterium, jak każda rola wymaga przygotowania i prób. Pismo Święte nie jest przecież zwykłą lekturą. – Staram się wczuć w tragizm akcji. To czytanie jest wyjątkowe. Ważna jest m.in. intonacja głosu i tempo. To wymaga prób, czasem nawet nagrania się i odsłuchania danej kwestii – mówi Jerzy Kardela. Obok remizy stoją również strażacy, którzy, jak się dowiaduję, podczas misterium m.in. zabezpieczają teren, zajmują się oświetleniem, pomagają w przygotowaniu pochodni, które płoną podczas widowiska. Kilku z nich gra żołnierzy rzymskich. Ich dowódcą jest Jerzy Ciborowski. – Mam historyczny stój, hełm, zbroję i tunikę. Dostarczam list do Piłata i prowadzę żołnierzy. Jestem negatywną postacią, przeżywam to wewnętrznie, dlatego powstrzymuję żołnierzy i mówię, żeby nie bili Jezusa za mocno – mówi strażak.

    Nietypowe rekolekcje

    Obok Jerzego Ciborowskiego stoi prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Kęszycy Leśnej Andrzej Antosiak, który oprowadza mnie po miejscowości i pokazuje plac, na którym odgrywane jest misterium. Podczas spaceru spotykamy drugiego lektora, Marka Harkota, który również jest strażakiem. – Angażuję się w działania w naszej parafii. Misterium to rodzaj rekolekcji i sposób przeżywania Triduum Paschalnego. Mam rolę św. Marka i dzięki temu wracam do tekstów biblijnych. To tajemnica, nad którą się pochylam i ciągle odkrywam nowe rzeczy – mówi. – Misterium uświadamia ludziom, że Pan Jezus umarł za nasze grzechy. Chcemy zwrócić uwagę na Triduum Paschalne w nietypowy sposób – dodaje. Podczas pobytu w Kęszycy udaje mi się jeszcze porozmawiać z odtwórcami ról Piłata i św. Weroniki. – Jestem policjantem, a w misterium gram Piłata. To trudna i negatywna rola. Jako jedyny mówię tekst z pamięci, a po odegraniu swojej kwestii zajmuję się dźwiękiem. Gramy na żywo i jest trochę stresu, bo ogląda nas kilkaset widzów – mówi Bogusław Pasamonik. Świętą Weronikę gra Marlena Niedźwiedzka. – Przeżywam misterium jak rekolekcje i jestem dumna, że mogę w nim brać udział. Stoję blisko Maryi. Nie płaczemy głośno, ale cierpienie staramy się pokazać poprzez mimikę. Ocieram łzy Chrystusowi i podaję Mu wodę – mówi pani Marlena. – Nie wstydzę się chodzić do Kościoła, który jak mówią niektórzy jest niemodny. Pracuję w hotelu, a po pracy znajduję też czas na rozrywkę. Chodzimy z mężem do klubów, ubieramy się modnie, ale jesteśmy też w kościele, bo jest on dla nas bardzo ważny – dodaje. W czasie wizyty w Kęszycy kontaktuję się również z aktorem, który gra Jezusa, z klerykiem z Wyższego Seminarium Duchownego w Gościkowie-Paradyżu, Łukaszem Żołubakiem. – Udział w misterium męki Pańskiej pozwala, bym niejako na własnej skórze, choć dużo bardziej w umyśle i na sercu, doświadczył namiastki tego, co musiał przeżywać Pan Jezus. Rola w pewien sposób przymusza mnie do głębszego zastanowienia się nad wydarzeniami zbawczymi. Pomaga wejść w tajemnicę męki i śmierci Mesjasza – mówi kleryk.

    – Ma to również związek z łacińskim wyrażeniem używanym m.in. w prawie kanonicznym: sacerdotis in persona Christi (łac. kapłan w osobie Chrystusa). Ciekawe jest, że persona tłumaczy się także jako „maska”, co powoduje, że można by luźno tłumaczyć ten zwrot „kapłan w masce Chrystusa”. Jako aktor, w misterium męki Pańskiej, muszę przywdziać maskę, by odegrać rolę, natomiast w posłudze kapłańskiej, do której się przygotowuję, każdy ksiądz sprawuje sakramenty w Osobie i nie jest to teatr, a rzeczywistość – dodaje.

    Integracja i przebaczenie

    Na koniec mojej wizyty w Kęszycy rozmawiam jeszcze z księdzem proboszczem, Jackiem Błażkiewiczem, reżyserem misterium, który opowiada o początkach Kęszyckiej pasji. – Pomysł misterium zrodził się, kiedy byłem w seminarium. Przeczytałem wtedy rozważania Drogi Krzyżowej ks. Malińskiego. Na podstawie tych treści i swoich rozważań oraz muzyki i slajdów ze zdjęciami stworzyłem materiał do rozważania Drogi Krzyżowej z młodzieżą lub do rekolekcji, którego używałem w poprzednich parafiach – wyjaśnia kapłan. – Kiedy przyszedłem do Kęszycy w 2009 roku, myśl o misterium powróciła, dlatego już w 2010 roku odbyło się pierwsze misterium. To było słuchowisko połączone z filmem – dodaje. Kolejne misteria zaczęto rozbudowywać. Pojawiły się elementy teatru, gra świateł i cieni, psychodramy. W przygotowaniu drugiego misterium pomagała aktorka Tatiana Borda. Przeprowadziła warsztaty teatralne, pokazała aktorom-animatorom m.in. jak wykonywać gesty i ruchy. Zaproponowała również teatr cieni. Z czasem kupiono historyczne stroje. Z każdym rokiem rozbudowywano też misterium o nowe sceny. – Przygotowanie misterium wymaga wiele czasu i prób, a także współpracy aktorów. Misterium to spojrzenie na cierpienie Chrystusa. Niejeden człowiek może stawiać siebie jako ukrzyżowanego przez Słowo czy życie. Cierpienie to krzyż – mówi ks. Jacek Błażkiewicz. – Misterium ma przygotować parafian do świąt Zmartwychwstania. To rekolekcje, które mają ich również zbliżyć do siebie wzajemnie. Ta wioska jest specyficzna. Ona nie ma swoich powojennych tradycji. Mieszkają tu różni ludzie: letnicy, górnicy i osoby o trudnej sytuacji społecznej. Dzięki misterium ludzie zaczynają ze sobą rozmawiać, przebaczać sobie. Misterium ma ich integrować i dać im wiarę w siebie – dodaje. Kiedy wyjeżdżam z Kęszycy, jest już wieczór. Cicha, z pozoru, mała i nieznana przez wielu miejscowość, przygotowuje się do wielkich wydarzeń – piątego misterium paschalnego.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół