• facebook
  • rss
  • Mężowie stanu

    dodane 24.04.2014 00:15

    O współpracy i osobistych relacjach z Janem Pawłem II z marszałkiem Józefem Zychem rozmawia ks. Marcin Siewruk.

    Ks. Marcin Siewruk: Czy rozpoczynając karierę poselską w 1989 roku, przypuszczał Pan, że papież Jan Paweł II odwiedzi Polski Parlament?

    Józef Zych: Właściwie od samego początku po wyborach w 1989 roku bezpośrednio zostałem wprzęgnięty w młyn parlamentarny. Moje ugrupowanie po wyborach miało 82 posłów, a później już 132, po dwóch miesiącach pełniłem funkcję przewodniczącego klubu parlamentarnego i wicemarszałka Sejmu RP. Często w kuluarach rozmawialiśmy o możliwości wizyty ojca świętego w parlamencie, ale chyba nikt w to nie wierzył, a jednak stało się. Jestem przekonany, że papież również bardzo chciał spotkać się z parlamentarzystami na Wiejskiej.

    Jak Pan wspomina to wydarzenie?

    Wspólne posiedzenie obu izb parlamentu i wspaniałe przemówienie Jana Pawła II, które dla wielu pokoleń posłów i senatorów, dla wielu kadencji parlamentu może być wskazówką. Zawarte w nim było wszystko – jeżeli parlamentarzyści zechcieliby realizować te propozycje, to byłoby łatwiej prowadzić politykę w Polsce.

    W swojej najnowszej książce „13 błogosławieństw. Moje spotkania ze świętym Janem Pawłem II” dokumentuje Pan ważne spotkania z papieżem. Które było najbardziej osobiste?

    Byliśmy z oficjalną wizytą w Watykanie, w spotkaniu z papieżem miała mi towarzyszyć małżonka, ale ciężka choroba cioci uniemożliwiła żonie przyjazd. Jan Paweł II zapytał mnie o powód nieobecności małżonki i kiedy opowiedziałem mu o operacji cioci, powiedział: „Pomódlmy się”.

    Operacja cioci przebiegła pomyślnie, a ona sama dożyła 100 lat. Natomiast jest jeszcze jedna sprawa, najbardziej osobista. Dwa lata toczyła się walka o życie mojej żony. Zdiagnozowano u niej guza mózgu, przeszła 13 operacji, do tego pojawiło się jeszcze zakażenie sepsą. Modlitwy wielu naszych przyjaciół, biskupów, księży zanoszone za pośrednictwem Jana Pawła II, ale nie tylko, przyczyniły się do wyzdrowienia. Wszyscy wiedzą, że jest to nadzwyczajne zdarzenie. Jestem ogromnie wdzięczny, bo jestem przekonany, że gdyby nie wstawiennictwo między innymi papieża Jana Pawła II, to wszystko inaczej by się skończyło.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół