• facebook
  • rss
  • Katecheza – moje życie

    dodane 10.07.2014 00:00

    Katecheci. Swoją pracę traktują jak pasję i zawód, który daje ogromną satysfakcję. Są nie tylko nauczycielami religii, ale dla swoich uczniów, szkoły i parafii robią „coś więcej”.

    Mariola Palczewska pracuje w szkole podstawowej w Ołoboku. Chociaż studia katechetyczne skończyła kilkanaście lat temu i uczyła w szkole, to swoje powołanie i misję jako katechetka odkryła trzy lata temu. Jak sama mówi, musiała dojrzeć do tej pracy. – Wtedy, zaraz po studiach zrezygnowałam z pracy w szkole. Miałam wiele lat przerwy. Skończyłam w Warszawie studia o rodzinie. W pewnym momencie ksiądz proboszcz z mojej parafii zapytał, czy chciałabym pracować w szkole. Zgodziłam się i tak zaczęła się zupełnie na nowo moja przygoda ze szkołą – mówi katechetka. – Tę pracę odkryłam na nowo. Weszłam w ten zawód z biegu i zaskoczenia. Pan Jezus „wyrwał” mnie nagle i postawił przed tym wyzwaniem, i uczyłam się wszystkiego od nowa, bo przez wiele lat – od czasu, gdy poprzednio uczyłam w szkole – wszystko się zmieniło. Teraz już nie wyobrażam sobie innej pracy – dodaje.

    Mariola Palczewska jest katechetką, którą uczniowie często traktują jak przyjaciela, drugą mamę. Powodem jest sytuacja, w której się znajdują, ale i otwartość oraz zrozumienie, jakie znajdują u nauczycielki religii. – Pracuję w szkole wiejskiej i duża część uczniów to są dzieci z trudnych rodzin. One bardzo potrzebują miłości i uczucia, i okazują to na każdym kroku. Postanowiłam, że moje lekcje religii będą przepełnione miłością, ciepłem i dobrym słowem – wyjaśnia katechetka. – Kiedy ktoś mówi, że ma problem z dyscypliną, zachowaniem dzieci, to ja tego nie znam. Kiedy dzieci przychodzą bojowo nastawione lub złe, to zawsze staram się być spokojna, daję im czas na wyciszenie. Nigdy nie mówię do dzieci po nazwisku, nigdy nie pozwalam sobie, by poniosły mnie nerwy i żebym się na nich wyładowała – dodaje. Religa szkole w Ołoboku nie jest obecna tylko na lekcjach. Mariola Palczewska angażuje siebie, swoich kolegów nauczycieli, a przede wszystkim uczniów do wspólnego działania. W ubiegłym roku szkolnym zorganizowała m.in. jasełka bożonarodzeniowe, spektakl o Janie Pawle II i wystawę papieską. Systematycznie prowadzi też religijną gazetkę szkolną. – Przez to, że robimy coś więcej niż tylko lekcje, angażujemy uczniów w duże przedsięwzięcia, te dzieci są szczęśliwe. Pomimo że pracy jest dużo i trzeba po lekcjach przychodzić na próby, uczniowie bardzo chcą brać w tym udział i czekają na każde przedstawienie – mówi Mariola Palczewska. – Na szukanie materiałów, przygotowywanie gazetki, czas mam zwykle w nocy, kiedy uporządkuję sprawy rodzinne i domowe. To jest moje życie. Nie da się zamknąć drzwi szkoły, wrócić do domu i nie pamiętać o tym, co się działo w szkole. Chrystus jest w naszym domu i rodzinie. On jest częścią naszego życia i może przez to łatwiej mi jest o Nim mówić w szkole. Trzeb być szczerym: albo kocham Chrystusa i chcę o Nim świadczyć, albo nie powinnam tego zawodu wykonywać – dodaje.

    Prowokacja motywuje

    Tatiana Czepurnych-Hamrol pracuje z młodzieżą w Zespole Szkół Tekstylno-Handlowych w Żaganiu. – Dostałam wielki dar od Pana Boga – mam pracę, która jest ciekawa, pasjonuje mnie i którą kocham. Katechizacja nie jest jednak do końca samą sielanką, bo pojawiają się różne problemy, które wspólnie z uczniami próbujemy rozwiązywać. Jestem wieloletnią katechetką i zauważyłam, że młodzież zawsze była otwarta na prawdę i szukanie ideałów, dlatego młodzi poszukują ludzi, którzy chcą z nimi współpracować – mówi katechetka. Dla uczniów Tatiana Czepurnych-Hamrol jest nie tylko katechetką, ale także osobą, której mogą się zwierzyć i którą mogą poprosić o pomoc, a także wspólnie podejmować różne działania – Młodzież przychodzi po lekcjach, żeby porozmawiać, zadać pytania, zaproponować coś do zrobienia, a to świadczy o tym, że jesteśmy potrzebni. Zainteresowani uczniowie mają mój telefon oraz adres mailowy i w ten sposób również mogą się ze mną kontaktować – mówi nauczycielka religii. Katechetka jest zaangażowana w pozalekcyjną, charytatywną pracę z uczniami. Prowadzi wolontariat dla młodzieży „Dar miłości”. – Młodzież jest bardzo otwarta, przynosi różne rzeczy i wspólnie rozdzielamy je dla potrzebujących. Zaczynamy od naszego najbliższego środowiska, ale pomagamy też rodzinom z różnych okolicznych miejscowości. Uczniowie są świetnymi obserwatorami i wiedzą, kto jakiej pomocy potrzebuje. Do tego dzieła włączyli się również inni nauczyciele – mówi Tatiana Czepurnych-Hamrol. Innym działaniem, które podjęła, to zajęcia artystyczne z młodzieżą, których owocem był program „Los” z wykorzystaniem wierszy Jerzego Szczególskiego, wystawiony w żagańskim pałacu. Tatiana Czepurnych-Hamrol jest również doradcą metodycznym przedmiotu religia i raz w miesiącu spotyka się z chętnymi katechetami, którzy są zainteresowani swoją formacją oraz doskonaleniem katechetycznego warsztatu. Wspiera nie tylko uczniów, ale również nauczycieli. W tym roku przygotowała dla katechetów szkolenie metodyczne „Formy muzyczne w katechezie”. – Gdybym miała jeszcze raz wybierać zawód, to na pewno drugi raz wybrałabym studia teologiczne i pracę w katechezie. Dla mnie wiara w Boga i życie według tego, czego Bóg ode mnie oczekuje są najważniejsze i dlatego chcę dzielić się z innymi tym wspaniałym doświadczeniem – odkryciem sensu życia według Jego Prawa Miłości, które warunkuje szczęście pojedynczego człowieka oraz całej wspólnoty ludzkiej. Warto wyruszyć w swoim życiu w taką wędrówkę, jaką jest ewangelizacja, poprzez pracę w katechezie. Ja nie tylko uczę, ale również wiele sama się uczę od młodzieży, która często prowokuje do szukania różnych rozwiązań i otwiera na rzeczywistość, wobec której nie można przejść obojętnie – mówi katechetka. – To, że młodzież czasami jest trudna, to znaczy, że szuka prawdy, że chce się rozwijać. Gdyby była cicha i przyjmowała wszystko, co im przekazujemy, to znaczyłoby, że się nas boi lub jest obojętna. Nie możemy się bać prowokacji, ale musimy otworzyć się i znaleźć sposób, jak do młodzieży dotrzeć. Miałam ucznia, który przez trzy lata liceum był bardzo impulsywny i prowokował mnie, mówiąc, że wypisze się z lekcji religii, bo jest ateistą, a ja muszę nauczać o Jezusie, bo mi tak każą, miał też bardzo negatywny obraz Kościoła i Pana Boga. Dużo z nim rozmawiałam, także po lekcjach, bo miał wiele pytań. Prosiłam Pana Boga o pomoc, o cierpliwość i mądrość wobec tego ucznia. Ten uczeń nie wypisał się z lekcji religii, jak obiecywał prawie co lekcję, że to uczyni. Dzisiaj jest człowiekiem wykształconym, głęboko wierzącym, a do mnie podchodzi z wielkim szacunkiem i dziękuje za cierpliwość, jaką okazałam wobec niego na lekcjach religii. To dla mnie wielka nagroda i sens mojej pracy, dlatego nigdy się nie poddaję – uzupełnia.

    Katecheta, ministrant i sportowiec

    Grzegorz Skrzek od 20 lat jest katechetą, Pracuje w Szkole Podstawowej nr 3 w Międzyrzeczu. Od 35 lat jest też ministrantem. Oprócz katechezy uczy wychowania fizycznego i wychowania do życia w rodzinie. Zainteresowania religijne łączy ze sportowymi. Jest m.in. współorganizatorem spływów kajakowych dla dorosłych i młodzieży. – Jestem również mężem i tatą trójki dzieci. Uczestniczę w życiu sakramentalnym i liturgicznym w parafii, bo jestem ministrantem, katechetą, ale i przygotowuję młodzież do bierzmowania. Jako wuefista wyjeżdżam z uczniami na różne zawody sportowe, by reprezentować naszą szkołę. Mam dużo zajęć, ale staram się je łączyć i wszystko godzić – mówi. Grzegorz Skrzek nie jest tylko nauczycielem religii w szkole. Świadectwo życia wiarą, daje przez cały rok, poprzez obecność i zaangażowanie w życie Kościoła i całoroczną posługę liturgiczną w parafii pw. Pierwszych Męczenników Polski w Międzyrzeczu. Jest również zaangażowany w sprawy lokalnego społeczeństwa. – Byłem inicjatorem realizowania i ufundowania wotum wdzięczności mieszkańców miasta za kanonizację papieża Jana Pawła II w formie dzwonu. Jestem również członkiem zarządu Międzyszkolnej Komisji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. Organizujemy m.in. spływy kajakowe dla pracowników różnych szkół naszego miasta, by integrować mieszkańców – mówi katecheta. – Od września obejmę także wychowawstwo klasy, to także dla mnie nowe wyzwanie. Czasem zastanawiam się, czy starczy mi sił, ale równocześnie proszę Pana Boga, by mnie wspierał i dawał mi siłę, zdrowie i wytrwałość, bym umiał temu wszystkiemu podołać – dodaje.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół