• facebook
  • rss
  • Spojrzeć w górę na niebo

    dodane 10.07.2014 00:00

    Co zrobić kiedy chcemy pielgrzymować na Jasną Górę, a szef nie chce dać nam dwutygodniowego urlopu? Rozwiązaniem jest krótsza pielgrzymka, rowerowa.

    Coraz więcej pątników decyduje się na tę formę pielgrzymowania. Już po raz dziesiąty na Jasną Górę wyruszyła rowerowa pielgrzymka z Rzepina. – Na pomysł takiego pielgrzymowania wpadliśmy podczas rozmowy z parafianami, którzy mówili, że piesza pielgrzymka jest trochę za długa i wielu osobom trudno dostać tyle wolnego. Powiedziałem wtedy: „To zróbmy krótszą!”, oni na to: „Jak krótszą?”, a ja: „Rowerami będzie szybciej” – wspomina proboszcz ks. Stanisław Wencel. – Powiedziałem też, że dobrze byłoby, aby wzięły w niej udział całe rodziny i tak też się stało. W pierwszej miało jechać 30 osób, ale ostatecznie na Jasną Górę wybrało się dwa razy więcej ludzi – dodaje.

    Pismo Święte na rowerze

    Licząca 500 km pielgrzymka odbyła się w tym roku od 5 do 11 lipca. Każdego dnia pątnicy na rowerach pokonują od 50 do 90 km. Proboszcz, który oczywiście sam uczestniczy w pielgrzymce, podkreśla, że są to wyjątkowe rekolekcje w drodze. – Nie tylko pokonujemy na rowerze kolejne kilometry, ale mamy konkretny program. Modlitwy poranne i wieczorne, Msza św. z kazaniem, konferencja, Koronka do Bożego Miłosierdzia, Różaniec na postojach, a także Namiot Spotkania w trakcie którego uczestnicy dostają fragment Pisma Świętego do przemyślenia także podczas jazdy rowerem – wyjaśnia proboszcz. – Dla mnie osobiście to dobre rekolekcje i okazja do niezwykłego kontaktu z ludźmi, których mam okazję lepiej poznać oraz dowiedzieć się jakimi problemami i radościami żyją na co dzień – dodaje. W przygotowaniach rowerowej wędrówki pomaga wiele osób. Jedną z nich jest córka kierownika pielgrzymki Krzysztofa Kowalewskiego. – Do tego czasu najlepiej pasuje określenie: „Wakacje z Panem Bogiem”. W naszej kronice, którą prowadzimy od pierwszej pielgrzymki, ks. Wencel napisał kiedyś, że „pielgrzymowanie to czas, w którym jakby z codzienności wynurzamy głowę, aby popatrzeć na niebo (…) i dostrzec, że życie jest pełne darów Bożych, że nasze wędrowanie ma głęboki sens. Jest czasem świętym, odnajdywaniem oblicza Boga w sobie i drugim człowieku” – mówi Agnieszka, studentka i animatorka Ruchu Światło–Życie. We wszystkich dziesięciu pielgrzymkach uczestniczył Michał Świdziński. Zapytany, co czuje ostatniego dnia, widząc Jasną Górę, odpowiada: – Łzy mi się same cisną do oczu. To sama radość. Jak już widzę drogowskaz, to serce bije mocniej. Ciężko opisać to, co się czuje, kiedy leży się krzyżem na przed bramą Jasnej Góry obok swojego roweru. Jadę do Matki Bożej w podziękowaniu za cały rok. W podziękowaniu za zdrowie żony, rodziny, swoje. Pielgrzymowanie sprawia mi wielką przyjemność.

    Coraz więcej pielgrzymów

    Pielgrzymowanie na rowerze staje się coraz bardziej popularne. Już po raz trzeci na Jasną Górę wyruszyła pielgrzymka z Głogowa. Od 3 do 6 lipca jej uczestnicy pokonali ok. 350 km. – Wiele osób decyduje się na takie pielgrzymowanie z dwóch powodów, po pierwsze nie mogą sobie pozwolić, aby wziąć dwutygodniowy urlop, a po drugie wraca moda na rowery – zauważa Mateusz Łopatko, kierownik pielgrzymki. Z roku na rok w pielgrzymce uczestnicy coraz więcej ludzi. W zeszłym roku na Jasną Górę wybrało się 120 osób, w tym – ponad 170. – To dość duże przedsięwzięcie logistyczne bo trzeba przygotować wcześniej trasę, zadbać o bezpieczeństwo, jedzenie i dach nad głową dla tych ludzi – zapewnia Mateusz. Jazda na rowerach nie jest najważniejsza. Tu chodzi o spotkanie z Bogiem. O to szczególnie dba przewodnik duchowy pielgrzymki ks. Przemysław Surman. – Tegoroczna pielgrzymka to dziękczynienie za dar kanonizacji Jana Pawła II. Każdy dzień będzie przeniknięty jego nauczaniem – tłumaczy ks. Surman. – W tym wysiłku, który jest ofiarą, na pewno można spotkać Boga. Jest do tego mnóstwo okazji, w codziennej Eucharystii, Różańcu, Koronce do Bożego Miłosierdzia, wieczornych czuwaniach czy rozmowie z drugim człowiekiem – dodaje. Na Jasna Górę pojechali młodsi i starsi. Najmłodszy pielgrzym miał 9 lat, najstarszy ponad 70. Dariusz Buksa z Głogowa wybrał się z 9-letnim synem Szymonem. – Zabrałem syna, bo lubi jeździć rowerem. To także okazja do spędzenia wspólnie wolnego czasu. Chciałbym, żeby przez ten czas zbliżył się do Boga, chcę też być dla niego świadectwem – mówi pan Dariusz

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół