• facebook
  • rss
  • Rzeczy, których w życiu bym nie robił

    dodane 17.11.2016 00:00

    Był już „Tryptyk rzymski”, „Czekając na Godota”, „Oskar i pani Róża”, „Dziób w dziób” czy „Światełko”. Teraz czas na kryminał Agathy Christie. Klerycki Teatr „Zdumienie” 10 listopada pokazał nowe przedstawienie.

    Dlaczego kryminał w Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu? – Kto jak kto, ale przyszli księża powinni poznawać naturę ludzką. Chcemy przecież, aby ksiądz był człowiekiem i rozumiał ludzi. Teatr poprzez dramat, komedię czy kryminał pozwala odkrywać tajemnicę człowieczeństwa – zauważa Kinga Kaszewska-Brawer, która prowadzi paradyski teatr, a na co dzień jest aktorką Teatru Lubuskiego w Zielonej Górze.

    Pomysł na sztukę zrodził się przypadkiem. – Pod koniec wakacji obejrzałem w TV film, który przeze trzy godziny trzymał w napięciu. Sprawdziłem tytuł - „I nie było już nikogo”, na podstawie powieści Agathy Christie. Napisałem do pani Kingi, że musimy to wystawić. Ze znaną autorką kryminałów mieliśmy już styczność w spektaklu „Pułapka na myszy”. Teraz znów zachwyciła! Rozpoczęło się poszukiwanie tekstu, który ostatecznie otrzymaliśmy z Instytutu Teatralnego w Warszawie – uśmiecha się kl. Dariusz Krolik. Nowa sztuka opowiada historię dziewięciu osób, które przyjeżdżają do willi położonej na małej wyspie. – Zostały tam zaproszone przez pewnego człowieka, ale nikt nie wie, z jakiego powodu. Wkrótce wychodzi na jaw, że jest coś, co łączy wszystkich bohaterów – każdy z nich spowodował śmierć drugiego człowieka i nie poniósł konsekwencji. Gdy jeden z bohaterów ginie, atmosfera robi się nerwowa – tłumaczy dk. Andrzej Pytlik. – Morał jest jasny: nie ma zbrodni bez kary. Tutaj każdy bohater musi zmierzyć się z mroczną stroną swojej osobowości – dodaje. Diakon Andrzej zagrał George’a Claythorne’a. – Bohater, w którego się wcieliłem, w przeszłości spowodował śmierć dziecka, którym się opiekował, aby członek jego rodziny mógł otrzymać po tym chłopcu spadek. Praktycznie nic więcej o nim nie wiadomo. Pewną trudność stanowi to, że moja postać w oryginalnej wersji była kobietą, jednak ze względu na męską specyfikę naszego teatru musieliśmy dokonać pewnych modyfikacji. Sprawia to, że muszę sam nadać całe tło osobowościowe i emocjonalne mojej postaci – tłumaczy. Teatr dla kleryków to przede wszystkim zmierzenie się z samym sobą, z własnymi ograniczeniami. – Pozwala na walkę z tremą, na pokonywanie własnego egoizmu i wygórowanego myślenia o sobie, ponieważ często trzeba na scenie robić i mówić rzeczy, których nigdy w normalnym życiu bym nie zrobił i nie powiedział. Z pewnością uczy też występowania przed ludźmi, co dla przyszłego księdza jest bardzo ważne. Na pewno poprzez teatr uczę się systematyczności i współpracy z innymi, co jest chyba umiejętnością pożądaną u kapłana – przyznaje dk. Andrzej Pytlik, a dk. Jakub Świątek dodaje: – Zaangażowanie w teatr daje mi poczucie spełnienia mojej pasji. Zawsze lubiłem występować, czy to w przedstawieniach szkolnych, czy podczas apeli. Drugim czynnikiem, bardziej duchowym, jest odczucie, że teatr w seminarium stał się moją rodziną, która wiele razy niosła mnie w trudnych chwilach.

    Potrzeba przewodników

    Ks. Dariusz Mazurkiewicz Do królestwa Bożego nie dążymy sami i nie tworzymy go indywidualnie, lecz we wspólnocie Kościoła. Byśmy nie stracili z oczu celu, jaki Bóg przed nami stawia, Chrystus dał swojemu Kościołowi kapłanów, których zadaniem jest, poprzez głoszenie słowa i sprawowanie sakramentów, umacnianie Ludu Bożego i ogłaszanie nadejścia królestwa Bożego. Dzisiejszy świat, pogrążony w chaosie kłótni, oskarżeń, fanatycznych ideologii i bratobójczych walk, tym bardziej potrzebuje świętych kapłanów, którzy będą pewnymi przewodnikami w drodze do królestwa Ojca. Takich kapłanów potrzebuje każdy człowiek, gdy na drodze swojego życia doświadcza niepokoju, pustki i gdy obrany przez niego cel zacznie rozmazywać się, przesłonięty troskami codzienności. Takich kapłanów chce formować nasze Seminarium Duchowne, rozpoczynając siedemdziesiąty rok swojego istnienia. Chcemy, aby mury naszego domu opuszczali kapłani dojrzali, otwarci na Boga i ludzi oraz pełni zapału do głoszenia Dobrej Nowiny. Jest to niemożliwe bez udziału całego Kościoła diecezjalnego. Fragment listu rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu na Niedzielę Chrystusa Króla

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół