• facebook
  • rss
  • To nie wstyd, gdy rodzina się modli

    dodane 24.11.2016 00:00

    – Super, że Maryja do nas przyszła – mówił z uśmiechem 5-letni Ksawery z Jemiołowa, gdy jego dom „odwiedziła” Matka Boża Fatimska.

    Skąd jesteś, o Pani? Pytają dzieci. Ja z nieba przybywam upomnieć ludzi. By Boga już więcej nie obrażali. Za grzechy i zbrodnie pokutowali – to fragment znanej pieśni „Z dalekiej Fatimy”. W łagowskiej parafii pw. św. Jana Chrzciciela zabrzmi w wielu domach.

    Pierwsze soboty miesiąca

    Wielkimi krokami zbliża się przyszłoroczny jubileusz 100. rocznicy objawień fatimskich. Trwa diecezjalne przygotowanie do tego wydarzenia poprzez nowennę. Poszczególne dekanaty diecezji odbywają pielgrzymki do Rokitna oraz nabożeństwa przeżywane w duchu objawień fatimskich. Nabożeństwa pierwszosobotnie w Rokitnie są odpowiedzią na wyraźną prośbę Matki Bożej wyrażoną w 1917 roku w Fatimie i ponowioną w 1925 roku, ażeby w pięć pierwszych sobót miesiąca praktykować nabożeństwo wynagradzające Jej niepokalanemu sercu. – Pięć sobót dlatego, że, jak mówiła Maryja, Jej niepokalane serce jest znieważane pięcioma obelgami: przeciw Jej niepokalanemu poczęciu, przeciw Jej dziewictwu, przeciw Jej Bożemu macierzyństwu oraz obelgami polegającymi na braku wychowania młodego pokolenia w szacunku do Matki Najświętszej oraz braku uszanowania Jej świętych obrazów i ikon – wyjaśnia łagowski proboszcz ks. Andrzej Oczachowski. – Maryja przekazała też, jak ma to nabożeństwo wyglądać. Powiedziała wprost, że wiąże się z tym spełnienie czterech warunków: spowiedź, Komunia św. wynagradzająca, medytacja nad jedną z tajemnic różańcowych i odmówienie Różańca – dodaje proboszcz.

    To Matka Boża o to prosi

    W wielu parafiach zakończyły się nabożeństwa fatimskie, które odbywają się od maja do października każdego 13. dnia miesiąca. Niektóre wspólnoty lokalne podejmują dodatkowe inicjatywy. Tak jest chociażby w parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Łagowie – tutaj w przyszłym roku przy kościele ma stanąć figura Matki Bożej Fatimskiej. Na tym jednak nie koniec. Właśnie rozpoczęła się peregrynacja tej figury po rodzinach parafii. Zainaugurowano ją w Jemiołowie. – Na początku był pomysł, żeby figura trafiła tylko do kościoła, ale nie chcemy ograniczać łaski Bożej. Jeśli parafianie chcą zaprosić Matkę Bożą do siebie, to musimy dać im szansę. Chcemy, aby przez pół roku nawiedzała nasze domy i rodziny. W kolejnych miesiącach figura dotrze do kolejnych wiosek, a w końcu do Łagowa. Rzecz jasna, nie ma przymusu przyjęcia figury, Matka Boża trafi do rodzin, które tego chcą. To oczywiście tylko znak, ale szczególny, bo figura została przywieziona z Fatimy. Kupiliśmy ją ze składek parafian i nasza delegacja parafialna była tam, aby ją poświęcić – wyjaśnia proboszcz. Peregrynacja ma być zachętą do rodzinnej modlitwy różańcowej. – Niestety zanika ten piękny zwyczaj wspólnej modlitwy. Ludzie się krępują, a przecież im więcej modlitwy w domu, tym bardziej rodziny są zżyte, bardziej dla siebie, bardziej się kochają – zauważa ks. Oczachowski. – Może potrzeba tego Różańca w naszych rodzinach i naszej parafii, żebyśmy nie oddalili się za bardzo od Boga, żeby młode pokolenie nie odchodziło od wiary. To nie ja o to proszę, ale Matka Boża prosi przez orędzie fatimskie.

    Klękają razem do modlitwy

    Pierwszym domem w Jemiołowie, do którego trafiła Maryja, był dom państwa Druszlakowskich. Nad progiem domu powiewa biało-niebieska flaga, którą może wywiesić rodzina goszcząca figurę Maryi. – To wspaniały pomysł. To taka wigilia setnej rocznicy objawień Matki Bożej w Fatimie – zauważa pan Wiesław i kontynuuje: – Nasza rodzina jest wierząca i chcemy zawierzyć się Maryi. Zresztą robimy to już nie pierwszy raz. Z naszym pięcioletnim synem czcimy pierwsze soboty miesiąca i chodzimy w pielgrzymkach z Międzyrzecza do Rokitna. Poza tym często sięgamy po różaniec w domu. Dzięki temu jest nam w życiu lżej. Mamy się do kogo zwrócić ze swoimi prośbami, a przecież codzienne życie to wiele różnych spraw. Najlepiej zanieść je do Maryi. Wartość wspólnej modlitwy docenia także żona. – Peregrynacja jest potrzebna, bo wiąże ludzi. Wspólna modlitwa jest bardzo ważna. Tradycja wspólnej modlitwy przechodzi w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Moja mamusia mnie tego nauczyła, a teraz z mężem staramy się przekazać wiarę naszemu synkowi – podkreśla pani Maria, a jej mąż dodaje: – Musimy się modlić, aby ten świat był lepszy. Żeby nie było wojen ani na świecie, ani w naszych domach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół