• facebook
  • rss
  • Totus Tuus

    dodane 08.12.2016 00:00

    O nawróceniu, całkowitym zawierzeniu i cudach opowiada Andrzej Moszczyński.

    Ks. Marcin Siewruk: W Adwencie Kościół z Maryją oczekuje na narodzenie Mesjasza. Kiedy Pan zawierzył się całkowicie Maryi?

    Andrzej Moszczyński: Gdy się nawróciłem. Od 2011 r. jestem pewien, że moją szansą i ratunkiem jest ucieczka do Maryi. Wiele znaków wskazywało, że to Matka Boża stoi za moim powrotem do Boga, do Kościoła. Na przykład zostałem zaproszony do wspólnoty Żywego Różańca, kiedy nawet nie wiedziałem, jak modlić się na różańcu. Wtedy też poznałem tę modlitwę, bardzo szybko zacząłem odmawiać codziennie cały Różaniec, nauczyłem się go po łacinie, grecku, hebrajsku i aramejsku. Miałem silne wewnętrzne przekonanie, żeby wszystko oddawać bezwarunkowo Maryi, a Ona decyduje o intencji. Szczególnie kiedy całą rodziną, 8 grudnia 2011 r., wstąpiliśmy do Rycerstwa Niepokalanej. Już wtedy razem z nami oddało się Maryi 13 osób, a przez ostatnie lata – 450. Jestem pewien, że każdy, kto zawierzy się Matce Jezusa, będzie miał ogromną protekcję teraz i w godzinie śmierci.

    A jak trafił Pan na „Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika Marii Grignion de Montfort?

    Byliśmy z żoną i córką w Niepokalanowie. Podczas Mszy św. przekazywaliśmy sobie znak pokoju pocałunkiem. Po Eucharystii podszedł do nas mężczyzna i bardzo nam podziękował za świadectwo. Wymieniliśmy telefony, ale kontakt z Mariuszem się urwał. Po paru miesiącach dostałem przesyłkę, był to egzemplarz traktatu z dedykacją. Odłożyłem go, ale w pewnym momencie zacząłem czytać, odkrywając w nim niezwykłą siłę. De Montfort pięknie opisuje Maryję i Jej uległość wobec Boga, a jednocześnie wskazuje, że poddanie się Matce Bożej jest najwierniejszym naśladowaniem Jezusa Chrystusa.

    Jak Pan powiedział, Matka Boża sporo dla Pana uczyniła. A co Pan robi dla niej?

    Chcę głośno mówić, że Maryja jest mamą dla każdego z nas. Dzięki Maryi jestem na drodze do zbawienia i dlatego chcę Jej pomóc w ratowaniu dusz. 13 października 1995 r. moja mama modliła się w Niepokalanowie o moje nawrócenie. Po 21 latach, 13 października, w kościele ojców franciszkanów w Zielonej Górze wnosiłem uroczyście relikwie św. Maksymiliana, a po południu bp Tadeusz Lityński podpisał dla mnie upoważnienie krzewienia w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej nabożeństwa do NMP wg Traktatu św. Ludwika. Każdy, kto Matce coś odda, otrzyma stokroć więcej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół