Nowy numer 47/2020 Archiwum

Paradyż w Gorzowie

Nic mnie tak nie ucieszyło jak decyzja bp. Tadeusza o ustanowieniu w Paradyżu sanktuarium Matki Bożej Wychowawczyni Powołań Kapłańskich. Ktoś powie: po co nam kolejne sanktuarium? Są już w Rokitnie, Otyniu, Grodowcu i Wschowie – i to biorąc pod uwagę same sanktuaria maryjne

. Czy – mówiąc już tak zupełnie po ludzku – Cierpliwie Słuchająca z Rokitna nie mogłaby się zająć także powołaniami? Mogłaby. I pewno się zajmuje. Ale sanktuaria są w gruncie rzeczy dla ludzi, a nie dla Boga czy Jego Matki.

Człowiek jest nie tylko duszą, ale i ciałem. Potrzebuje miejsca i przestrzeni, także – jak to się zwykło dzisiaj mówić – „okoliczności przyrody”, które sprzyjają modlitwie. I taką rolę spełniają sanktuaria. To najnowsze – właśnie przez swoje okoliczności historyczne, duchowe, teologiczne i przyrodnicze – ma nas skłaniać do jeszcze intensywniejszej modlitwy i troski o powołania. Bo to nie jest sanktuarium erygowane „na surowym korzeniu”, ale jest w gruncie rzeczy prawnym usankcjonowaniem istniejącego już od dawna stanu rzeczy. Kto z nas nie pielgrzymował choć raz do Paradyża? Z tą decyzją o sanktuarium w seminarium połączona jest inna. O czasowych przeniesieniu miejsca formacji kleryków do Gorzowa Wielkopolskiego. Ruch taki został wymuszony planowanymi remontami. Ale nie oszukujmy się, to czasowe przeniesienie byłoby niemożliwe, gdyby nie niewielka liczba kleryków w Paradyżu. Modlitewna mobilizacja wydaje się koniecznością. Kiedyś, przed laty, powstała wspólnota Przyjaciół Paradyża. Nie wiem, jak ona dzisiaj wygląda, ale pewno z czasem się wykruszyła. Dzisiaj chyba jednak nie wystarczy powierzać dzieła powołań tylko niektórym, nawet najbardziej pobożnym niewiastom. Dzisiaj wszyscy musimy być Przyjaciółmi Paradyża. Nawet jeśli Paradyż jest chwilowo w Gorzowie. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama