Nowy numer 3/2021 Archiwum

Kino, PRL i kosmici

Należę do pokolenia, dla którego wyjście do kina było wydarzeniem, a prawie każdy film – przygodą dodającą trochę kolorytu PRL-owskiej siermiężnej rzeczywistości.

Bez wątpienia działały na naszą wyobraźnię zwłaszcza produkcje science fiction, z przełomowymi „Gwiezdnymi wojnami” na czele. Przez lata to kino właśnie dawało nam (zresztą nie tylko mojemu pokoleniu) jakąś wizję istot pozaziemskich i możliwych, zdaniem jego twórców, z nimi kontaktów.

Od „Bliskich spotkań trzeciego stopnia”, przez „E.T.”, „Obcego…” do np. „Marsjanie atakują”. Później tak ogromny wpływ na popkulturę w tym zakresie wywrze chyba tylko jeszcze telewizja, zwłaszcza serial „Z Archiwum X”. Wspominam o tym, zainspirowany informacją, na którą natknąłem się nie tak dawno, mówiącą o organizowanym w Głogowie „Spotkaniu ufologicznym” („40-lecie polskiej ufologii i 70-lecie ufologii światowej”). Cóż, okazuje się, że – najogólniej rzecz biorąc – temat „niezidentyfikowanych obiektów latających” nadal cieszy się zainteresowaniem. Ciekawe… A na koniec wróćmy jeszcze do kwestii istot pozaziemskich. Otóż w ostatnich latach wśród moich znajomych (choć oczywiście nie tylko) określenie „kosmita” pojawia się najczęściej raczej w odniesieniu do… człowieka, który, delikatnie to ujmując, zachowuje się, jakby był „oderwany od rzeczywistości” czy „z innej planety” etc. I niestety, czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że nie mówimy tu o wyjątkowych przypadkach. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama