Nowy numer 48/2022 Archiwum

Miłosierdzie gra i śpiewa

Doświadczyła miłosiernej miłości Boga i teraz chce o tym opowiadać. A że Pan nie poskąpił jej talentu muzycznego…

Monika Sagan z Głogowa śpiewa, odkąd pamięta. Jej pierwszą sceną była okrągła studnia u babci pod Głogowem. Stawała na niej i śpiewała z patykiem w ręku.

Z czasem przyszły występy na prawdziwej scenie, ale edukację muzyczną zaczęła jednak dość późno, bo dopiero w wieku 20 lat. – Zaczęło się od nauki w poznańskiej Państwowej Szkole Muzycznej II stopnia w klasie śpiewu Zofii Głowińskiej. Po dwóch latach zdobyłam drugą nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym we Wrocławiu, co otworzyło mi drogę do Akademii Muzycznej w Poznaniu. Tam w roku 1993 rozpoczęłam studia na Wydziale Wokalno-Aktorskim, w klasie śpiewu solowego prof. Ewy Wdowickiej – opowiada głogowianka.

Opera negro spirituals

Po studiach szlifowała jeszcze warsztat, pobierając lekcje pod okiem tenora i pedagoga Wojciecha Maciejowskiego. – Swoje pierwsze kroki na scenie operowej stawiałam w Operze na Zamku w Szczecinie, śpiewając partię Feneny w „Nabucco” Giuseppe Verdiego. Po premierze mieliśmy bardzo dużo przedstawień w Niemczech. Podczas częstych wyjazdów i moich nieobecności w domu, zaczęłam się zastanawiać, czy to jest moja droga. Miałam dużo wątpliwości. Doszłam do wniosku, że śpiew będzie jednak moją pasją, a nie zawodem – wspomina. – Dlatego zdecydowałam się na dodatkowe studia, aby poszerzyć zawodowe kompetencje. Obecnie jestem logopedą, neurologopedą i wykładowcą w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Głogowie, a śpiew jest bardzo ważną częścią mojego życia. Wykonuję repertuar operowy, ale również operetkowy i musicalowy. Moimi ulubionymi utworami są pieśni polskie, patriotyczne i religijne, w tym pieśni negro spirituals, z których obroniłam pracę magisterską na Akademii Muzycznej w Poznaniu – dodaje.

Wiele z występów zapadło jej w pamięć. Przede wszystkim te pierwsze. Chociażby wykonanie „Glorii” Antonio Vivaldiego z akompaniamentem francuskiej orkiestry z Lille, pod batutą Michele Bourdiault oraz chóru złożonego z chórzystów z Kłodzka i polonijnego chóru z Lille we Francji. – To był mój pierwszy poważny wyjazd jeszcze podczas studiów, który zaowocował wieloletnią przyjaźnią z francuską dyrygentką – opowiada pani Monika. – Bardzo istotny dla mnie był też recital dyplomowy. Zaśpiewałam wtedy pieśni negro spirituals ze znakomitym pianistą Piotrem Kałużnym. Po raz pierwszy ten gatunek muzyczny został wykonany w ramach egzaminu dyplomowego przez śpiewaczkę operową. Moja radość była wielka, gdy wykonanie zostało pozytywnie odebrane – dodaje. Był także koncert karnawałowy organizowany przez KGHM w Hali Sportowej w Głogowie. – Przyszło wtedy mnóstwo ludzi i bardzo trudno było mi opanować tremę – wspomina artystka. – Ogromnym wyróżnieniem było, kiedy zostałam poproszona przez władze miejskie do zaprezentowania Głogowa w Niemczech, w mieście partnerskim Riese.

Było to bardzo wyjątkowe wydarzenie, w ramach świętowania 900-lecia tej miejscowości. Przyjechały wówczas reprezentacje aż dziewięciu państw. Każda miała swojego muzyka, który z orkiestrą niemiecką wykonywał przygotowany utwór. Zaśpiewałam wówczas popularną arię, „Habanerę” z opery „Carmen” Georges’a Bizeta. Zostałam nagrodzona ogromnym aplauzem. Byłam jedyną śpiewaczką, więc moje wystąpienie zostało szczególnie zapamiętane – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy